środa, 26 sierpnia 2015

Pourlopowy marazm

Jest koniec sierpnia a ja zasiadam do pierwszego wpisu w tym miesiącu. Można tu winić urlop, który zdominował pierwsze dwa tygodnie. Ale on już dawno minął, a tu cisza. Bynajmniej nie dlatego, że nic nie robimy. Dzięki Mamie i Młodemu ogród przetrwał najgorsze susze (my chowaliśmy się wtedy przed deszczem w Italii;-)), teraz próbujemy utrzymać nasze rośliny przy życiu. Jest dużo podlewania, porządki, nowe rośliny i wiele nowych pomysłów. I jest wstręt do komputera. Bo jak tu stukać w klawiaturę, kiedy można w zieloność, gdzie stukaniem zajmuje się dzięcioł? No kiedyś w końcu trzeba. To może zacznijmy ciastkami. I cukinią. Oczywiście.