niedziela, 29 marca 2015

Fiołkowa Panna Cotta

Czasem ludziom jest źle i nie mogą z tym nic zrobić. Wtedy niektórzy, nie wiem z jakich zakamarków id, dochodzą do wniosku, że pomoże im pogorszenie życia innym. Kiedy trafimy na takiego osobnika, nie minie chwila a pod jego wpływem zaczniemy kwestionować nasz dobry humor. Albo jeszcze gorzej- czuć się winni, bo w jakiś sposób nasze ukontentowanie osobnika takiego obraża. Nie da się tego uniknąć- nasze zadowolenie, z wcale nie doskonałego życia, zostaje podkopane. I co zrobić? Ja mówię- wziąć trzy spokojne wdechy, pójść do kuchni, wyjąć z lodówki śmietanę i zrobić fiołkową panna cottę. Bo  bukiecik fiołków, który można zjeść ucieszyłby nawet Kłapouchego. No dobra- dla niego byłaby specjalna wersja z ostem:-)

sobota, 28 marca 2015

Pierwszy raz

Każdy wie jak to jest z pierwszymi razami. Wyczekane, wyobrażane miliony razy, obiekty planów i nadziei. A kiedy przychodzi co do czego, rzeczywistość weryfikuje to wszystko. Nagle okazuje się jak wiele człowiek pominął i ile rzeczy wygląda zupełnie inaczej niż w wyobraźni. I pomimo tego całego planowania, te wiekopomne wydarzenia bardziej przypominają spontan niż dokładnie przemyślaną akcję. Wciąż jednak zapamiętujemy je na długo- bo w końcu to jest ten pierwszy raz! Tak było z naszym pierwszym ogniskiem w tym roku.

czwartek, 19 marca 2015

Monotematyczność

Kiedy wpadł mi do głowy tytuł tego posta pomyślałam, że przerobię "Romantyczność" Mickiewicza na jakąś prymitywną ogrodową wersję i umieszczę jako wstęp. W końcu wypatruję kiełków i rozmawiam z nimi prawie z takim uczuciem i utęsknieniem jak Karusia przemawiała do swojego Jasieńka. Ale czy to weny zabrakło, czy legenda wieszcza mnie onieśmieliła- w końcu poddałam się i rymów nie będzie. Będzie za to typowe wiosenne podsumowanie- bo na wiosnę tematy wciąż te same. Sianie. Czekanie. Kiełkowanie. Porządki. Nawożenie. Wypatrywanie. I tak w kółko.

wtorek, 10 marca 2015

Pierwszy weekend marca

Monty Don w "The Complete Gardener" pisze o przycinaniu drzew, jakby to była najbardziej relaksująca robota świata. Używa takich słów jak "easy, rewarding, satisfying". Ja zamieniłabym je na jeden zwrot- "nerve-wracking". Chodziłam wokół tego tematu już od dłuższego czasu, przeglądałam książki i internety, podpytywałam bardziej kumate ode mnie jednostki. I doszłam do bardzo trudnego momentu- kiedy nie można było dłużej zwlekać, bo kurde wiosna i kiedy zebrane przeze mnie informacje zaczęły się wzajemnie wykluczać. Cóż. Nie pozostało nic innego jak wyruszyć do ogrodu, zmienić kształt naszych drzew i zrobić sobie dziurę w plecach.

sobota, 7 marca 2015

Rzeżuchokłosy

Zanim cokolwiek potencjalnie kulinarnego zacznie się dziać w ogrodzie, do życia budzą się w naszym domu parapety. Stylowe rynienki po ptasim mleczku i wieczka pudełek zaczyna zarastać rzeżucha- pierwszy plon z rodziny kapustowatych, którym jest nam dane się uraczyć z własnej uprawy.

piątek, 6 marca 2015

Terapeutyczne brownies z różą

Wszystkiemu winien ten wiatr. I przesilenie wiosenne. Tak sobie powtarzałam we wtorek, jednocześnie zastanawiając się, dlaczego po odpowiedniej dawce pracy staję się zupełnie innym człowiekiem. Czując się jak maszyna, w której tykają jedynie stereotypy i frustracja, przewlokłam się przez ten dzień jak zombie. A kiedy w końcu przyszedł upragniony zmierzch i zamknęłam drzwi za ostatnim obowiązkiem, poczłapałam do kuchni, rozpuściłam tabliczkę czekolady, dorzuciłam parę innych składników, usiadłam na podłodze i patrzyłam jak się piecze. Bo na wszelką niezgodność ze światem najlepszy jest widok rozpuszczonej czekolady. I aromat świeżego brownie.

poniedziałek, 2 marca 2015

Idzie nowe?

Jest taki bardzo mądry cytat, który krąży w sieci. Przypisuje się go pisarzowi Williamowi Gibsonowi, ale najprawdopodobniej stworzyła go pewna pani, po rozstaniu ze nie najbardziej trafionym partnerem. "Zanim stwierdzisz u siebie depresję albo niską samoocenę, upewnij się czy przypadkiem nie otaczasz się bandą skończonych dupków." Pozwólcie, że w takim oto kierunku pójdą dziś moje przemyślenia.