środa, 25 czerwca 2014

Studencki obiad na bogato

W moim domu funkcjonuje pojęcie "studenckiego obiadu." Używa go mama, kiedy przyrządza coś, szybkiego, prostego i najczęściej z groszkiem z puszki:) Tak to jest, że czasem nasz obiad wynika z prozy życia- tego co zostało w lodówce, półfabrykatów w spiżarni i piętnastu minut, które mamy na ugotowanie i zjedzenie posiłku. Może nie jest to wyszukane jedzenie, ale miło wypełnia żołądek i pozwala pędzić dalej.

wtorek, 10 czerwca 2014

Happiness is easy

Szczęście jest proste. A przynajmniej musi być. Tak mi wychodzi z obliczeń. Skoro o nieszczęście jest tak łatwo, to żeby rachunek się zgadzał, szczęście też nie powinno być trudne. Próbowałam tę tezę dziś udowodnić. Dlatego zjadłam truskawki.

piątek, 6 czerwca 2014

Co to do cholery jest "smuszi"?

Tak właśnie- "smuszi". Wynik mojego przejęzyczenia i połączenia dwóch angielskich słów- "smothie" i "slushie". I już jakoś tak zostało, że jeśli miksujemy coś do picia to jest to właśnie smuszi. U nas było z kwiatkami. Ktoś ma ochotę?:)

niedziela, 1 czerwca 2014

Dzień Dużego Dziecka

Trochę przez przypadek udało się nam "ucelebrować" Dzień Dziecka. Ponieważ to mój jedyny wolny weekend w okolicach czerwca, postanowiliśmy zrobić ognisko. Wcześniej byliśmy na basenie i zjedliśmy pyszny deser. Sobota była naprawdę całkowicie udana- jak to Dzień Dziecka powinien. Co z tego, że dzień za wcześnie.