sobota, 30 maja 2015

W ogrodzie zapanował róż

W poniedziałek, przed zapowiadanym ale nienadejszłym deszczem, postanowiłam zerwać płatki z róż. Udało mi się zebrać 83 kwiaty- w sumie z kilkoma z weekendu ważyły 180g. Takich zbiorów jeszcze nie było. Trzeba zacząć to przerabiać, bo w lodówce szuflada na warzywa jest pełna różowości.A w ogrodzie kolekcja różowości jeszcze większa. Kto by pomyślał- przecież to zupełnie nie mój ulubiony kolor.

czwartek, 28 maja 2015

Tarta z fetą i boćwiną

19:30. Kończę pracę, zaczętą o dziewiątej rano. Zero przerwy, kawa pita na stojąco, banan zaciągnięty ukradkiem na parkingu. To moje menu. Marzy się coś ciepłego, co nie będzie owsianką instant. Na szczęście w lodówce jest samotne opakowanie kruchego ciasta do tarty. Jakiś fer seta. A w ogrodzie burak liściowy pięknie sobie poczyna, po zimie spędzonej w gruncie. A właśnie! Czy znacie oficjalne stanowisko PWN w kwestii rozróżnienia botwiny i boćwiny? To ukręćmy tartę, a kiedy będzie się rumienić, zgłębimy buraczany temat.

środa, 20 maja 2015

Rabarbar kontra tiramisu

Przyznam szczerze- kiedy znalazłam ten przepis pomyślałam sobie "meh". Uwielbiam oryginalne tiramisu i nieskromnie przyznam, że mamy je z konQbkiem dopracowane do perfekcji. W jaki sposób jakiś mus rabarbarowy może ulepszyć już idealny deser? Rabarbar jednak rósł, inspiracji brak, pomyślałam sobie- niech będzie. Meh. Na wszelki wypadek zrobię z połowy porcji- jakby się miało okazać, że nikt nie będzie chciał tego jeść. Meh. I to był błąd. To pół porcji. Bo zrobienie tego tiramisu z pewnością pomyłką nie jest.

piątek, 15 maja 2015

Majowe spontany

Maj. Przeładowanie systemu. Zmniejszona odporność na pracę i na życie. Czas bezmyślnego wgapiania się w bąbelki powoli pękające w piance cappuccino. Sezon wirusowo rozprzestrzeniającej się narkolepsji. O poranku, kiedy słońce rzuca się na naszą szybę niczym psiak wylizujący twarz zaspanego właściciela, odwracamy się w poduszkę i mamroczemy wymówki. Desperacko potrzebujemy naładowania baterii. Próba pierwsza w piątek, kiedy to spakowałam mamę i Monię do samochodu, i wraz z niezbędnymi sagankami kawy wybrałyśmy się do Sycowa. Próba druga w niedzielę, na ogrodniczym targu pod Iglicą. Czy udało się znaleźć zagubioną energię gdzieś pod krzakiem?

środa, 13 maja 2015

Bez dla dorosłych

Maj to czas imprez- pierwsze poważne grilowanie, koncerty na świeżym powietrzu i wyjścia na tak zwane "miasto". Siłą rzeczy, to też czas na wprowadzanie procentów do krwiobiegu. Z powodów praktycznych i ekonomicznych, wśród naszych znajomych funkcjonował etap imprezy potocznie zwany, pardon maj frencz, "przednajebką". To czas, w którym przygotowuje się organizm do dalszej maltretacji alkoholowej, jednocześnie będąc litościwym dla kieszeni. Właśnie podczas takiej "rozgrzewki" mieliśmy szansę pić najlepszą na świecie cytrynówkę Hanza, lecz zazwyczaj trunki serwowane na tym etapie nie należą do wyszukanych. Czasem jednak spotykają się same panie, one również chcą się rozpędzić przed czekającym je wieczorem, ale walenie karniaków ze szklanki po nutelli (kto ma? ja mam!:-)) godzi w ich poczucie estetyki. I co wtedy? Możemy zniszczyć system podając galaretkę z musującego wina. I jeszcze dodać do niej kwiaty. Na przykład bzu. Bam! Level Master:-)

poniedziałek, 4 maja 2015

Serek ogrodnika

Nie lubię przerywać siewek- to takie brutalne decydować, które kiełki zasługują na przetrwanie, a które nie. No i co jeśli się pomylę- z silnego, zielonego Hulka nic nie będzie, a mała chudzinka obok niego ma potencjał na zdrową roślinę? Skąd ja mam to niby wiedzieć? Z drugiej strony jednak zbyt duże zagęszczenie na grządkach kończy się nędznymi plonami i większym prawdopodobieństwem robala. Cóż pozostaje- biorę się w garść i przerywam. A z wyrwanych kiełków korzystam w kuchni- niech nie idą na marne.

niedziela, 3 maja 2015

Park Rododendronów w Kromlau


O tej wycieczce muszę napisać jak najszybciej, ponieważ najlepszy moment zwiedzania Kromlau zbliża się wielkimi krokami. Ogromne krzewy różaneczników zbierają siły przed wielkim występem- podczas naszej wizyty kwitły tylko pojedyncze azalie i pomniejsze krzewy. Celowo odwiedziliśmy park wcześniej- to była nasza pierwsza wizyta i chcieliśmy zobaczyć go bez tłumów. Może za rok wybierzemy się zobaczyć go w pełnym rozkwicie. Tymczasem jednak przez najbliższe dwa, trzy tygodnie szaleństwo różanecznikowe będzie trwało, więc może uda mi się któregoś z czytaczy namówić na weekendową wizytę. Bo to miejsce warte odwiedzenia- co potwierdza portal Places to See in Your Lifetime.