piątek, 29 grudnia 2017

Duch wigilijnych gołąbków ujarzmiony

Miałam już sobie odpuścić grudniowego posta. Głównym powodem był brak jakichkolwiek własnych składników, bo jak wiecie, w ogrodzie rośnie dom. No dobra, trochę kłamię, bo rosną jeszcze grzyby i to znacznie bardziej niż dom. I właśnie ich użyłam do przygotowania wigilijnych gołąbków, które okazały się eksperymentem tak udanym, że zagoniły mnie przed klawiaturę. Dlatego wbrew przeciwnościom losu zapraszam na poświąteczne pałaszowanie.

niedziela, 26 listopada 2017

Tymczasem...

Miałam plan opisania Wam wspaniałego ogrodu niedaleko Hamburga, tymczasem padł mi dysk i wszystkie moje dane zostały wymieszane i ponumerowane od jeden do miliona. Kiedyś to pewnie uporządkuję... Jest czas na sprzątanie ogrodu i planowanie wiosennych zachwytów, tymczasem u nas jest wielka hałda ziemi i perspektywa dźwigu. Miałam milion pomysłów na listopad, tymczasem jesteśmy u progu grudnia. I tak to się wszystko dzieje. Tymczasem. I właśnie tymczasem wyrósł nam taki oto fundament...

niedziela, 15 października 2017

Dzika carbonara na sezonowo

W obliczu niezbyt rewelacyjnego początku jesieni, trzeba być gotowym na zmaganie z życiem. Zacznijmy od odpowiedniego ekwipunku- koc, poduszka, coś parującego do picia i sycący posiłek. Wtedy świat może nas gryźć w tyłek, wiatr odrywać uszy, a my i tak wiemy, że kiedy zamkniemy za sobą drzwi domu, czeka na nas kojące burrito ciepłości. Mam dziś dla Was taki przepis- jak balsam na skołatane nerwy i zmarznięte kończyny. Niby zwykła, podrabiana carbonara, ale z jesiennym, grzybowym twistem. O przykrycie stóp i gorący napar musicie zatroszczyć się sami, ale to już szczegóły :-)

piątek, 29 września 2017

Pomysł na grzyba

Zapowiada się piękny weekend. A to oznacza, że praktycznie na każdych zajęciach słyszę, że ktoś był lub planuje być na grzybobraniu. Ci co planują się cieszą, a ci co byli zazwyczaj mają problem. Co z tych grzybów zrobić? Bo zbiera się przyjemnie, ale już obróbka taka przyjazna nie jest. W tym roku do naszego żelaznego repertuaru grzybowego dołączył nowy sos. Inspirowany pysznymi borowikami z Bergamo, jest naszą drugą wariacją na temat lombardzkiej kuchni. Pierwszą była torta rustica, którą polecam na jesienne smutki. A dzisiejsza, to adaptacja przepisu z bloga epicurious. Nasze ogrodowe grzyby, dużo wina, rozmaryn... pycha!

czwartek, 21 września 2017

Dlaczego nie Boboli?

Zwiedzając różne miejsca zawsze staramy się znaleźć w nich jakiś ogród. To taki nasz wspólny mianownik- i nawet kiedy tego nie planujemy (jak na przykład w Palermo), nasz wzrok zawsze ściągnie jakaś zieleń zza muru. We Florencji nic nie musiało nas przyciągać, był plan- wizyta w ogrodzie Boboli.Ten ogromny teren co roku przyciąga tłumy turystów spragnionych pięknych florenckich widoków. Bo najwspanialszą rzeczą jaką może zaoferować to miejsce jest niesamowita panorama Florencji. Warta nawet wdrapywania się na wzgórze w upale.

niedziela, 27 sierpnia 2017

Tymiankowy eksperyment

Jest środek sierpniowej nocy. Za oknem pohukuje sowa. Cisza i spokój. KonQbek drzemie w futerale, na jego głowie (a czasem na szyi- to się zmienia dość cyklicznie) śpi Kicia Co Jeszcze Nie Zarobiła Na Imię. Ja mam wrażenie, że ogarnęłam wszystko co miałam na dziś w planach i postanowiłam zaprosić Was na "night baking". Upieczmy coś razem. Proponuję cytrynową babkę z tymiankowym lukrem, ale nie nalegam. To może być cokolwiek. Byle dało nam szansę pocelebrować tę wieczorną ciszę i spokój. Bo przy czym nie zasypia się lepiej, jak nie przy aromacie świeżego ciasta?

poniedziałek, 31 lipca 2017

Orient Pampuch

Lipiec. Miał być lajtowy w pracy, bogaty w rozwijanie zainteresowań (żebyście widzieli ten ambitny zaczątek makramy na mojej ścianie...) i relaksujący. Zamiast tego wyrobiłam więcej godzin niż w czerwcu i przyznam szczerze doznałam lekkiego szoku, kiedy to podsumowałam wszystko na rachunku. Nie czuję, że zwolniłam- wręcz przeciwnie, przegoniłam przez ten lipiec, wracając do swojego starego zwyczaju jedzenia w samochodzie. Prawie nic nie udało się ugotować ani upiec. Ale raz poszliśmy sobie z konQbkiem na śniadanie. A wracając, zahaczyliśmy o sklep z kuchniami świata i poczyniliśmy inwestycję w bambusowy parownik. No i trzeba go było przetestować.

wtorek, 27 czerwca 2017

Poskromienie złośnicy

Dziś chcę napisać o pewnej misji, którą wyznaczyłam sobie w ogrodzie. Roboczo nazwałam ją właśnie "poskromieniem złośnicy", bo roślina której dotyczy ma niezły charakterek. Chodzi o amorfę, o której już kiedyś pisałam a zadanie polega na 'oswojeniu' wielkiej zielonej bryły, którą tworzy ona przy obecnym wejściu do ogrodu. Oto krótki wpis o tym jak to wygląda na dziś.

wtorek, 16 maja 2017

Hydroponika okiem laika

Jakiś czas temu przez Instagram i fb przewinęło się kilka informacji na temat moich eksperymentów z hydroponiką. Przydałoby się napisać coś o tej przygodzie na blogu, bo przecież to też uprawa roślin- a przy naszym wiecznym budowlanym zawieszeniu prawdopodobnie jedyna uprawa warzyw jaka nas w tym roku czeka. Jeśli ciekawi Was jak i czy warto bawić się w taki sposób zapraszam do czytania!

niedziela, 16 kwietnia 2017

Wielkanocna Babka z limonką rozmarynem i... majonezem

Jak to często w moim przypadku bywa, Wielkanoc przyszła z zupełnego zaskoczenia. Dopiero co kupowaliśmy choinkę, chwilę poganialiśmy do pracy, odbębniliśmy parę urzędów, a tu już trzeba kupować twaróg na paschę. Mam nadzieję, że Wasza gotowość na ten czas była większa.
Ale nawet jeśli tak jak ja rozglądacie się ze zdumieniem, patrząc na te wszystkie kurczaczki, zajączki i baranki, życzę Wam, żeby ten czas przyniósł dużo radości. Choćby z tak prozaicznych powodów, jak dobre jedzenie czy budząca się do życia przyroda. By nacieszyć się tą drugą wystarczy otworzyć okno. A jeśli chodzi o smakołyki, to mam pewne rozwiązanie...