poniedziałek, 19 września 2016

"Sosik mega"

Niektórych ludzi nazywamy "swoimi." Skąd ich mamy? Sami się znajdują. Jak pan w pobliskiej Żabce, który na widok puree ziemniaczanego (cicho, chwila słabości!) w naszym koszyku skomentował "o dobre! ja to tak lubię sobie zrobić i z zimną maślaneczką zjeść!" Albo pani, która widząc w naszych rękach smażonkę z owoców morza, zrobiła rączki podżeraptora* i podekscytowanym głosem spytała, gdzie ją kupiliśmy. 
"Swoim" ludziom ufamy prawie bezgranicznie. Bo oni wiedzą co to jest kulinarne dobro. Wierzymy nawet, kiedy piszą, żeby wlać pół szklanki octu (bue) do sosu. 
I my też jesteśmy "swoi". Zaufajcie nam, a w nagrodę zjecie niesamowicie pyszny sos.
*te takie krótkie łapki, które robią się automatycznie, kiedy człowiek zaczyna szukać jedzenia; nie wierzycie? następnym razem jak wieczorna gastra zagna Was pod drzwi lodówki, zwróćcie uwagę na ułożenie ciała, zaskakująco podobne do dinozaura- łokcie blisko tułowia, lekkie przygarbienie, głowa na przód, dłonie złączone na klatce piersiowej- czasem wręcz pocierają się ze zniecierpliwienia- i witamy w gronie podżeraptorów:-)