piątek, 31 lipca 2015

Kwiecista tarta z cukinią

Misję mam. Jutro jedziemy w daleki świat- i chcę w niego jechać bez zaległości blogowych. Dlatego zamiast prasować gacie i krochmalić skarpetki siedzę przed ekranem i piszę. Ale mentalnie jestem już w przedwakacyjnym rozkroku. Nie jest to moje ulubione uczucie, więc może rzeczywiście lepiej się skupić na pisaniu. A na trasie poznacie mnie po wygniecionych ubraniach. Wszystko przez to blogowanie. I przez cukiniową tartę.

czwartek, 30 lipca 2015

Jak odczarować lato porzeczką

No i skisiło się. Deszcz owszem, jest mile widziany. Nie trzeba podlewać i nie ma pokusy, żeby siedzieć w ogrodzie, człowiek może ogarniać ostatnie wyjazdowe sprawy. Ale ta temperatura? Żeby do pracy we flanelce w lipcu? Jakbym nie uwielbiała mojej nowej kraciastej koszuli rodem z amerykańskiej wsi, to w lipcu powinnam ją seksownie zawiązywać w pasie na wieczornym ognisku, a nie zapinać pod szyję i chować łapy do kieszeni. Nie, trzeba jakiś czarów, magii ludycznej, która odczaruje lato. To może magia porzeczkowa- widziałam jeszcze dziś w jednym warzywniaku delikwentki. To już końcówka, ale nic nie zaszkodzi wrzucić w ciasto. A jedząc zamknąć oczy i czekać aż kwaskowe lato samo przyjdzie.

niedziela, 26 lipca 2015

Park Mużakowski

Nim minął maj, chciałam jeszcze opowiedzieć o jednym parku, który warto odwiedzić w ramach weekendowego wypadu. Nie wyszło, ale to nic nie szkodzi, ponieważ Park Mużakowski można zwiedzać w każdej porze roku. Tak jak Kromlau najbardziej czaruje majowymi różanecznikami, Wojsławice poza nimi również czerwcowymi liliowcami, tak w Parku Mużakowskim większość nasadzeń to ogromne drzewa. I czy to wiosenna świeża zieleń, czy bujne letnie liście czy jesienne kolory, ich kompozycje zachwycają rozmachem.

sobota, 25 lipca 2015

Frittata cukiniata

Cukinia- jest jej dużo. Będzie jeszcze więcej. Trzeba szukać pomysłów. Na ratunek przybywa oczywiście Jamie Oliver z lśniącą patelnią (taki mi wyszedł kulinarny odpowiednik rycerskiej zbroi). Patrzę na przepis i tuptam z radości. Bo oto nadszedł ten cudowny moment, w którym większość świeżych składników mogę zerwać z grządki.

czwartek, 23 lipca 2015

Kaczka z wiśniowym sosem

Czas najwyższy rzucić mięsem. Za dużo tych słodkości. Może dlatego, że przy środzie? A może po 10 godzinach spotkań pracowych bez przerwy? A może przez użartego przez trzmiela palucha, który od wczoraj rośnie jak Pudzian po sterydach? Nie wiem, ale mam wrażenie, że jak otworzę usta to wydobędą się z nich tylko łacińskie terminy. Dlatego grzecznie zamykam gębę na kłódkę i siadam do bloga. Bo mięsem można też rzucać w kuchni.

wtorek, 14 lipca 2015

Brownie na wypasie

Jest to wpis, który piszę drugi raz ponieważ w tajemniczy sposób zniknął z serwera. Możliwe, że za sprawą mojego palucha, kiedy przysnęłam nad pisaniem. Mogę tylko napisać, że tamten post był dużo fajniejszy i w ogóle, wiecie... i zrobić to czego bardzo nie lubię, czyli zacząć pisać od nowa. Na pocieszenie opitalając resztki brownie. I to takiego, przy którego jedzeniu padło pełne zachwytu "zabije mnie to brownie".

czwartek, 9 lipca 2015

Klasyczny placek z wiśniami

Czy jestem na to gotowa, czy nie- zaczęły się wiśnie. I to nawet na naszych ogołoconych dwa lata temu drzewach. Bez drabiny udało się zebrać prawie kilogram- jeśli szpaki się zagapią, może jest szansa na jeszcze trochę. Jeśli tak jak my macie dostęp do świeżych wiśni, koniecznie zróbcie z nimi ciasto. Taka okazja nieprędko się powtórzy, a wiśnie prosto z drzewa nie mają sobie równych. Ja wiem, że dżemy i kompoty, ale bądźmy szczerzy- to nie to samo.

poniedziałek, 6 lipca 2015

Ciasto z truskawkami B

Znacie teorię, mówiącą że ludzki mózg nie jest w stanie wytworzyć nowych twarzy czy zdarzeń? Podobno dlatego w naszych snach pojawiają się osoby, które znamy, miejsca, w których byliśmy. Oczywiście z dodatkiem onirycznej atmosfery, przepuszczone przez filtr neuronów. Przez to wiele snów wydaje się na początku realna, dopiero po kilku absurdalnych wstawkach zaczyna do nas docierać, że to chyba nie  jawa. I ja właśnie od kilku dni mam wrażenie, że uparcie magluję jeden sen. Powtarzalność motywów jest tak niepokojąca, że coraz częściej zastanawiam się kiedy się w końcu ocknę. Cykliczność manifestuje się nawet w kuchni, bo oto znowu truskawy. Zupełnie już schyłkowo ale za to jak smacznie.

czwartek, 2 lipca 2015

Ciasto z truskawkami A

Zaskakująco to czerwcowe lato-nie-lato bardzo służyło naszym truskawkom. Z niewielkiego kręgu dookoła jabłonki udało się nam zebrać jakieś dwa kilo owoców. Część- tą najdojrzalszą, pożarliśmy prosto z krzaczka, a to co uda się donieść do domu wrzucamy do ciasta. Udało mi się nawet wypróbować nowe przepisy i dziś podzielę się pierwszym z nich. Wprawdzie sezon truskawkowy powoli się kończy, ale jestem pewna, że i inne owoce świetnie zagrają z tą delikatną pianką.