niedziela, 30 listopada 2014

Sekret skrywa Charlotte

Dziś zapożyczony tytuł posta- oryginalnie ze "Skarbu Narodów", ale dla mnie od Moni i Zuzy, które po obejrzeniu tego hitu z Nicolasem Cagem, powtarzają tę kwestię kiedy tylko robią czy jedzą szarlotkę. Tytuł idealnie oddaje charakter tego wypieku i mogę go spokojnie dziewczynom zadedykować. Bo rzeczywiście Charlotte skrywa sekret- aromatyczną, słodką i różową tajemnicę...

sobota, 22 listopada 2014

Muffiny zawsze wyjdą

Wiele rzeczy można zepsuć. Szczególnie ja coś o tym wiem- wszystko o co mam muszę oznaczyć jakąś rysą, pęknięciem albo innym ułamaniem. Dlatego dziś przepis poprawiający samoocenę, którego zepsuć po prostu się nie da. A jedyna destrukcja babeczek to ta podczas ich jedzenia.

poniedziałek, 17 listopada 2014

Listopad nabiera rozpędu

Niestety taka prawda- znaniecka okazało się, że mój w miarę przyjazny grafik pracy znacznie się zmodyfikuje, zostawiając bardzo niewielkie pole manewru. Powróciło znajome uczucie stresu i wrażenie niedotrzymywania kroku rzeczywistości. Pewnie to wszystko ogarnę, ale kosztem czasu w ogrodzie i w kuchni- a co za tym idzie i na blogu. Zanim więc rzucę się w wir codzienności, zapraszam na tradycyjny spacer. Po jesiennym ogrodzie, w którym na szczęście już niewiele pracy zostało.

niedziela, 16 listopada 2014

Staroświeckie ciasto z jabłkami i tymiankiem cytrynowym

Idzie zimne. W internetowych pogodynkach zaczynają się nawet nieśmiało pokazywać białe gwiazdki. Zbliża się czas ciepłych kapci i maksymalnego ogrzewania w samochodzie. Czas, kiedy z utęsknieniem myśli się o piernikowym syropie w kawie i o dobrym, staroświeckim cieście z owocami. Bez kremów i galaretek- raczej z sosem karmelowym powoli wsiąkającym w aromatyczny placek. A że po kolejnej odsłonie wyzwania zostały w koszu różniste jabłka, aż prosiło się o jabłkowy. Dodatek tymianku moim zdaniem nadał mu charakteru retro, który w listopadzie jakoś tak bardzo do mnie przemawia.

sobota, 15 listopada 2014

Drobiowy Strogonow z porem* wg Jamiego

Kilka dni temu dostałam od konQbka "Comfort food" Jamiego Olivera. Tyle w tej przepięknej książce dobroci, że stwierdziliśmy, że trzeba się spiąć i spróbować przygotować z niej jak najwięcej potraw. "A może postaramy się przygotowywać z niej coś raz w tygodniu?" zapytał konQbek. I tak narodził się pomysł Wyzwania- raz na siedem dni przygotowujemy coś według Jamiego. Nie zawsze potrawy będą miały nasze składniki, dlatego nie wszystkie efekty przedstawimy tutaj. Część pojawi się tylko na profilu fejsbukowym, zaraportowana zdjęciem. Tym razem jednak użyłam naszych porów z ogrodu, więc nic nie stoi na przeszkodzie, żeby się podzielić.

niedziela, 9 listopada 2014

Wielkomiejskie śniadanie na dalekiej północy

No dobra, nie takiej znowu dalekiej, ale od najbliższego dużego miasta jesteśmy na północ, więc się prawie zgadza. Na tyle daleko na północ, że łatwiej skoczyć w piżamie po szczypiorek do ogrodu, niż do kiosku po gazetę. Na tyle daleko od cywilizacji, że zakup świeżego bajgla nie wchodzi w grę. Ale to w zupełności nie zniechęca dzielnej blogerki spragnionej wielkomiejskich rarytasów. Bo dziś na naszej lesmirabelskiej wsi zapanował przez chwilę Nowy Jork. Zobaczcie sami!

środa, 5 listopada 2014

Błyskawiczny sos dyniowy z niebieskim serem

Dzisiejszy obiad to ten spod znaku resztek. I to wielowymiarowych- w lodówce, w portfelu i w zegarku. Resztkowe 3D. A może nawet i 4D bo światło też było resztkowe, stąd zdjęcia nie oddają w pełni urody tego nomz. Ale jedno tu nie jest resztkowe- smak. Proste, nieprzekombinowane i świetnie ze sobą współgrające zestawienie delikatnej dyni, ostrego niebieskiego sera i aromatycznego łososia. Pełen wypas, sto procent smaku w smaku. Przygotujcie to danie, a gwarantuję odgłosy ukontentowania przy próbowaniu sosu. I ogromne samozadowolenie- to jest sos terapeutyczny:)

poniedziałek, 3 listopada 2014

Łużyce na weekend

Listopad przywitałam chrypą, bólem mięśni i napadami niekontrolowanej senności. Dopadła mnie jesienna aura i nic na to nie poradzę. Nawet zrobiony i z namaszczeniem zjedzony Hummingbird Cake nie uratował świata przed nadejściem sezonu aspirynowego. Ale czas spędzony pod kocem można wykorzystać- na przeglądanie wakacyjnych zdjęć i wspominanie lata. W związku z tym podejrzewam, że niedługo na blogu zaświeci gorące słońce. A zanim to, inna podróż- bliższa i nie tak nasłoneczniona, ale bardzo ciekawa. Śladami ogórków i pewnego księcia, którego imieniem nazwano smak lodów.