sobota, 28 listopada 2015

Jesienny syndrom Tourette'a

Jestem zła. Nie da się tego niczym zakryć- z jednej strony naciągniesz koc, wyjrzą lodowate stopy. Zawiniesz z drugiej- wychynie skwaszona mina. Oczywiście zachowuje pozory cywilizacji, ale mam coraz mniej energii i ochoty, żeby nie zdziczeć. Podobno urządzono gdzieś pokój złości, w którym można do woli nawalać agresją w łatwo niszczące się przedmioty. Zamknęłabym się tam na dzień, względnie miesiąc.

niedziela, 15 listopada 2015

Listopad już

Tak właśnie. Już. A może powinnam napisać- już?! Niby wiem ile trwa doba, tydzień czy miesiąc, ale jak przyszło co do czego, to zupełnie zaskoczyła mnie ta połowa listopada. Szczególnie, że to co mam dziś do pokazania jest z samiutkiego końca października. To był ostatni spędzony przez nas dzień w ogrodzie- na drzewach było jeszcze złoto, a wśród suchych badyli można było jeszcze znaleźć jakiegoś zagubionego kwiatka. Potem wszystko nabrało rozpędu i nie było już czasu na ogrodowe eskapady. Na szczęście poza okryciem roślin, niewiele zostało do zrobienia.