piątek, 26 kwietnia 2013

Pomarańczowo-tymiankowy kurczak i miodowe pieczone ziemniaczki



Od kilku dni KonQbek dawał do zrozumienia, że ma ochotę na miodowe ziemniaczki. Dziś w końcu znalazł czas, żeby marzenie urzeczywistnić.
Miodowe ziemniaczki powstały jako dodatek do pomarańczowo-tymiankowego kurczaka. Pierwotna wersja kurczaka była w gazetce "Palce lizać". Danie to jest dość proste, bardzo aromatyczne i efektowne. Mięso i ziemniaki nabierają ładnego złotego koloru, w smaku są lekko słodkawe- polecam dla tych, którzy lubią owocowo-mięsne kombinacje. Jednocześnie to bardzo dobre, lekkie nomz na gorące dni.

środa, 24 kwietnia 2013

niedziela, 21 kwietnia 2013

Dolnośląska Prowansja

Fiołek w dziczy
Jak byłam mała moimi ulubionymi kwiatkami były fiołki. Małe, ukryte, ale jak się już je znalazło to urzekające pięknym intensywnym kolorem i cudownym zapachem. No i mówi się, że ktoś ma fioła co też mi się podobało. W podstawówce miałam nawet kolegę, który nazywał mnie "Madzia-Fiołek"- myślę, że to lepsza ksywka niż późniejsze, które zdarzyło mi się mieć:)

sobota, 20 kwietnia 2013

Skarby i skarbeńki

Jeszcze nierozkwitnięta a już robi wrażenie:)
Cisza na blogu nie oznacza, że leniuchuję. Jest wręcz przeciwnie- poza tym, że w pracy i okolicach nie ma się jak nudzić, to jeszcze udało nam się zdziałać coś w ogródku.
Ostatnie dni sponsorowało słowo "skarb"- znaleźliśmy i zdobyliśmy kilka cennych dla nas rzeczy. Głównie były to rośliny, które ośmielone coraz wyższą temperaturą zaczęły objawiać się w różnych miejscach ogrodu.

wtorek, 16 kwietnia 2013

Wiosna w rytmie djembe

Cebulica jeszcze nieśmiała
Czasem mnie tak nachodzi, że nasze biuro jest jednak specyficzne. Tak było na przykład wczoraj. Siedziałam w jednej z sal i coś dłubałam, kiedy przyszła szefowa: "Słuchaj zrobimy eksperyment, ja zamknę tu drzwi i u siebie w office. Policzysz do dziesięciu i powiesz mi czy coś słyszysz." Jak poprosiła tak zrobiłam- nie usłyszałam nic.
A co miałam usłyszeć? Afrykański bęben djembe, na którym moja szefowa ostatnio gra, kiedy się wkurzy. I tak przez następną godzinę pracowałam przy transowych afrykańskich rytmach:)
Przydałby się nam taki bęben do wybijania rytmu prac w ogrodzie, przez pogodę pracę nabierają tempa i nie wiadomo w co ręce włożyć, tyle jest do zrobienia. 

poniedziałek, 15 kwietnia 2013

Gourmet

Obnażone bulwy irysów i prowizoryczna grządka, będąca efektem końcowym:)
Dzieje się coraz więcej i coraz ciężej nadążyć.
W sobotę pogoda była tak piękna, że z zajęć wracałam jak na sygnale. KonQbek zaczął kopać grządki już wcześniej i jak dojechałam do domu właśnie walczył z lekkim odwodnieniem. Szybko przebrałam się w stosowny dresik i popędziłam do ogródka.

niedziela, 14 kwietnia 2013

Tak zwany apdejt

Przebiśnieg
Pomimo braku czasu coś zaczyna się powoli dziać. Przez to, że chcę ze wszystkim zdążyć, sypiam po trzy, cztery godziny na dobę a potem w ciągu dnia nie mogę dojść do siebie. Podobno według najnowszych badań, spanie krócej niż 6 godzin na dobę przez okres tygodnia powoduje zmiany z genomie. No to ja jestem już mutantem.

niedziela, 7 kwietnia 2013

Oskoła

Szklanka pełna zdrowia
Nadszedł ten magiczny moment, na który czekaliśmy od lutego (pamiętacie TEN wpis?). Możliwe, że zabraliśmy się za zbieranie soku brzozowego trochę za późno- źródła mówią nawet o 10 marca. W niektórych językach nazwa trzeciego miesiąca pochodzi wręcz od słowa brzoza (czeski 'brezen' czy ukraiński 'berezen'). Ale ilość śniegu i mrozy w marcu skutecznie nas zniechęcały, poza tym nie byliśmy pewni, czy pozyskiwanie soku w tak niskich temperaturach nie będzie szkodliwe dla drzewa. Wczoraj, po konsultacji z długoterminową prognozą pogody, stwierdziliśmy, że to najwyższy czas. Przez najbliższe dni temperatura będzie rosła i niewykluczone, że pąki na brzozie pękną bardzo szybko, a kiedy to się stanie soku nie będzie można już pobrać.

środa, 3 kwietnia 2013

Grumpy Cat Nation

Wiosenna partyzantka
Nie dociągnę do tego 11 kwietnia, kiedy to ma przyjść (po raz kolejny) wiosna.
Zacznijmy od tego, że jest źle. Polacy nie mają najbardziej radosnych twarzy na świecie, ale teraz wyglądamy wszyscy jak 'grumpy cat'. Każdy przemyka tuż przy ścianach budynków, szuka okazji do zaczepki, a najmniejsza rozbieżność pomiędzy oczekiwaniami a rzeczywistością powoduje wybuch.