wtorek, 21 lutego 2017

Kwitnąca jabłonka w płynie

Czasem łudzę się perspektywą luźnego dnia. W planach jest książka, drzemka, jakaś gra, może nawet serial. A kiedy przychodzi co do czego, ganiam jak wariat, podwożę do sklepów, sprawdzam zadania domowe i przygotowuję się do pracy. I obserwuję z zazdrością jak konQbek drzemie na łóżku. I lekko mnie trafia. Liczę wtedy do trzech, albo do trzydziestu, zapijam jakąś ziołową herbatę i mówię sobie "Byle do piątku!". A w piątek zamiast zdrowotnych naparów, zaserwuję sobie antonówkę de luxe. Drink wymieszany przez mojego stacjonarnego, certyfikowanego barmana. Macie ochotę spróbować? Bo piątek w końcu nadejdzie, prawda?

niedziela, 12 lutego 2017

Cały świat w jednym berlińskim ogrodzie

Taaa... Jak zaczynać to z przytupem. Od samego początku roku, po spektakularnym zdobyciu pozwolenia na budowęi wielkich planach nabrania rozpędu, najzwyczajniej w świecie nas zeżarło. KonQbek spędza po trzynaście godzin w pracy, ja siłowałam się z testami i ocenami, co oznaczało kompletny brak weekendów. Na koniec dorwała mnie jakaś bakteria, z którą z resztą, wraz z termoforem i kocykiem, wciąż dzielnie walczę. Efekt? Ostre hamowanie. Stąd dzisiejszy post nie będzie o postępach budowlanych, przygotowanym jedzeniu czy pracy w ogrodzie. Nie.
Dziś będzie zielono i terapeutycznie. Wspomnimy wakacje i naszą wizytę w Ogrodzie Botanicznym w Berlinie. Jednym z trzech najbardziej znaczących ogrodów botanicznych na świecie.