piątek, 26 grudnia 2014

Sycylia naszym okiem

To nie będzie typowy międzyświąteczny post, ale zbiera się coraz więcej powodów, żeby w końcu się z nim rozprawić. Propozycja brzmi- leniwe zwiedzanie Sycylii z naszej kulinarno-ogrodowej perspektywy. Mam nadzieję, że to nie za dużo aktywności jak na ogólne zmęczenie żuciem, które dopadło wszystkich dookoła:)

sobota, 13 grudnia 2014

Ostatnia prosta

Tak postrzegam ten weekend- jako ostatni sprint, kiedy jest jeszcze dużo niedomowych rzeczy do załatwienia. Od poniedziałku skupiam się już na dekoracjach, zakupach i odgruzowywaniu pokoju. Ciężko się zmusić do innej, niezwiązanej ze świętami aktywności, szczególnie że jestem świadoma jak wiele bożonarodzeniowych obowiązków czeka w kolejce. Dlatego powtarzam sobie jak mantrę "jeszcze tylko trochę" i dociskam na tej ostatniej prostej.

środa, 10 grudnia 2014

Kolorowe jarmarki

Plan jest wciąż taki sam- wprowadzić się w świąteczny nastrój i utrzymać go do świąt właściwych. Nie pospieszać, nie działać na siłę, postępować spontanicznie- wszystko po to, żeby kolejny rok z rzędu nie uważać piosenki "Christmas Makes Me Blue" Simone White za najbardziej adekwatny utwór bożonarodzeniowy. Wszystko po to, żeby odnaleźć zagubioną magię świąt. W ostatni weekend szukaliśmy jej daleko- na jednym z największych i najstarszych jarmarków w Europie- w Dreźnie.

piątek, 5 grudnia 2014

Wielki test ciastek- czekoladowo orzechowe Nusstaler

Jak już pisałam, tegoroczne przygotowania do świąt są bardzo spontaniczne i chaotyczne. Po części wynika to z tego, że każdy plan jaki poczynię zostaje sprowadzony przez rzeczywistość do parteru, porządnie skopany i ustawiony w zupełnie innej pozycji. Już mnie to nawet nie dziwi. Zamiast się miotać, w wolnych chwilach piekę ciastka. I to jest najlepsze rozwiązanie. Spróbujcie sami:)

czwartek, 4 grudnia 2014

Osłaniamy

Nadszedł ten czas- temperatury utrzymują się od dłuższego już czasu poniżej zera i można przygotować ogród do zimowego snu. W tym roku poczekaliśmy na ochłodzenie, zanim wyruszyliśmy w teren ze słomą i ziarenkami dla ptaków. Wcześniej było tak ciepło, że żadne okrywanie nie miało sensu. Dopiero ostatni weekend był na tyle zimowy, żeby wziąć się do roboty.