sobota, 13 grudnia 2014

Ostatnia prosta

Tak postrzegam ten weekend- jako ostatni sprint, kiedy jest jeszcze dużo niedomowych rzeczy do załatwienia. Od poniedziałku skupiam się już na dekoracjach, zakupach i odgruzowywaniu pokoju. Ciężko się zmusić do innej, niezwiązanej ze świętami aktywności, szczególnie że jestem świadoma jak wiele bożonarodzeniowych obowiązków czeka w kolejce. Dlatego powtarzam sobie jak mantrę "jeszcze tylko trochę" i dociskam na tej ostatniej prostej.
Nagromadziło się tego wszystkiego tyle, że w międzyczasie jednej czynności, zajmuję się trzema innymi. W rezultacie już nie pamiętam co było pierwsze i wszystko jest w międzyczasie wszystkiego innego. Aktualnie mam trzy obszerne listy rzeczy do ogarnięcia i zaczynam się zastanawiać, czy te listy nie mają jakiś swoich "podlist". Przy okazji mam problemy z utrzymaniem skupienia dłużej niż 15 minut, przez co każda pierdoła zajmuje mi dużo czasu. A to prowadzi do spania po cztery godziny na dobę. To zdecydowanie nie pomaga w kwestii utrzymania skupienia.

Dziś rano, w międzyczasie przygotowań do czekającego mnie wyjazdu, szybko pobiegliśmy do ogrodu zobaczyć jak to wygląda w obecnej szarówce. Nie jest źle, chociaż o ile ładniej byłoby gdyby wszystko przykryła biała pierzynka. I ewentualne mrozy nie byłyby takie straszne. Ale na ewentualność mrozów jesteśmy przygotowani- wszystko jest okryte, a trochę gałązek czeka jako dodatkowe okrycie na wypadek konkretnego spadku temperatury.

Żurawka wygląda spod liści.
Z kolorowych kwiatów zostały tylko badylki.

Pigwowiec postanowiła zakwitnąć na święta:)
W sezonie wegetacyjnym dzika róża mnie nie zachwyca, ale zimą te czerwone owoce nie mają sobie równych.
I tylko smutno, że niewiele ogrodowych rzeczy da się zjeść. Zostały nam jeszcze pory i skorzonera na grządkach. Kilka listków rukoli i botwinki na kanapki, trochę selera i maluteńki fioletowy jarmuż. Dlatego przepisów na blogu wielu nie będzie- wyżywamy się kulinarnie wypełniając cotygodniowe wyzwanie Jamiego- możecie zobaczyć efekty na facebooku:)
I to na tyle jeśli chodzi o grudniowy raport. Pędzę przystrajać się, bo dziś mam wielką misję błyszczeć w Gliwicach.:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz