niedziela, 25 października 2015

Psu się przyśnił schab...


Gra na rynnach wiatr, stary zegar tyka.
Słucha kot, słucha pies czułych słów czajnika.
O czym czajnik gada, o czym zegar gwarzy.
No, może noc zapada, może czas pomarzyć.
(...)
Kotek z pieskiem – chrapu chrap
Prawe oczko – klapu klap
Mleczny strumyk kotu szumi, psu się przyśnił schab.
Schachaaaaaab
Schaaaaaaab

niedziela, 18 października 2015

Baterie wypadły temu październiku

W tym wpisie nie będzie o jedzeniu- będzie o tym jak nasz ogród wygląda w połowie października. Nie bywamy tam zbyt często bo obydwoje oscylujemy pomiędzy tygodniowym pracoholizmem i weekendową stagnacją. Macie tak czasem, że przez pierwsze pięć dni powtarzacie sobie "w sobotę na bank to zrobię", a potem kiedy w końcu nadejdzie, ledwie znajdujecie energię, żeby posmarować kromkę serkiem na śniadanie w okolicy południa? Czy to jest jakiś wirus? Czy to przechodzi?

sobota, 17 października 2015

Jesień się zrobiła

Dziś będzie wbrew trendom. Bo choć aura nie sprzyja hm, życiu właściwie- jest zimno, szaro i brzydko, ja postanowiłam odczarować trochę ten październik. Poczekajcie chwilę, poczytajcie i dajcie się przekonać, że można i bez zmarszczonego czoła. Potrzebne jest tylko odpowiednie wyposażenie- samochód, dobra płyta, wieczorne miasto i ciacho. Takie, którego wszystkie atuty można docenić dopiero teraz, kiedy zaczynają spadać liście.

niedziela, 11 października 2015

Marchewkowe placuszki

Obecnie jestem na takim etapie rzeczywistości, że zaciskam zęby i staram się nie myśleć, że nie wyrabiam. Bo jeśli choć na chwilę się zatrzymam i zacznę analizować ile tego jeszcze zostało, to nawet tarzanie się w melisie nie pomoże. I tak oto weszłam w tryb "demydż kontrol", odhaczam miarowo kolejne listy obowiązków i jadę dalej.  Na moich listach czasem brakuje mi pozycji "obiad"- robię wszystko, żeby jeść co trzy godziny, ale wszyscy wiemy, że jogurcik obiadem nie jest. Dlatego kiedy tylko znajdę chwilę na przygotowanie czegoś własnego i CIEPŁEGO, robię to z wielkim namaszczeniem. Nawet, jeśli to taki ekspresowy banał jak te placuszki.