czwartek, 31 lipca 2014

Różane Magdalenki

Ten przepis znalazłam z wakacyjnym numerze ELLE i od razu zawładnął moimi myślami. Nie miałam wody różanej ani formy na magdalenki, ale nie zważałam na przeszkody. I oto, po dramatycznych poszukiwaniach magdalenkowej foremki i po własnoręcznym podrobieniu wody różanej, mogę się podzielić przepisem na te cudownie delikatne ciastka.

wtorek, 29 lipca 2014

Szybki boob

Po weekendowym relaksie trzeba się wziąć do roboty. Naoglądałam się pięknych topiarów i barokowych nasadzeń- teraz przydałoby się popracować nad atrakcyjnością własnych rabat. A po ciężkiej pracy trzeba zjeść coś treściwego. Wszystko znajdziecie w dzisiejszym wpisie.

poniedziałek, 28 lipca 2014

Książ niebanalnie?

Osoby, które odwiedzają mirabelkowego fejsbuka już pewnie wiedzą, że mirabelki odwiedziły w weekend zamek Książ. Zapewne stwierdzicie, że o bardziej oklepane miejsce na weekendowy wyjazd na Dolnym Śląsku trudno. A ja odpowiem, że są jeszcze w Książu rzeczy, które mogą niejednego zaskoczyć. I są kwiaty do obejrzenia:).

czwartek, 24 lipca 2014

Nie takie znowu zwykłe

Czasem człowiek idzie do ogrodu i znienacka wraca z garścią jeżyn. I co wtedy? Ja mówię- ciasto. Bardzo proste, szybkie ale jak już napisałam w tytule- nie takie znowu zwykłe.

wtorek, 22 lipca 2014

Kwiaty się smażą

To jeden z tych obiadów, który kompletnie przerósł moje oczekiwania. Na kwiaty cukinii zasadzałam się od poprzedniego roku, ale wtedy nie było ich dużo. W tym roku cukinie aż świecą od ogromnych, złotych trąb- nic tylko zrywać, nadziewać i smażyć!

środa, 16 lipca 2014

Dolnośląska Toskania

Na początku tego posta powinnam podziękować konQbkowi, który wspiera moja najdziwniejsze fazy. Na przykład taką, żeby po pracy zmarnować pół popołudnia na jeżdżenie po okolicy i robienie zdjęć górkom. A wszystko wzięło się stąd, że zakwitła lawenda i zaczęłam myśleć o Toskanii.

sobota, 12 lipca 2014

Kromka warta obiadu

Ten obiad powstał jako wypadkowa kilku inspiracji i faktu, że udało mi się kupić świeżutkie kurki. Kombinacja wyszła przepyszna- idealnie ze sobą współgrające faktury, aromaty i smaki. Przy okazji jest bardzo lekka- w sam raz na letnie popołudnie.

poniedziałek, 7 lipca 2014

Sieję poplon

Jest czas i jest pogoda- można spędzać całe dnie w ogrodzie, doprowadzać go do jako takiej formy i relaksować się. Oto krótkie podsumowanie pracowitego, ale wyczilowanego weekendu.

piątek, 4 lipca 2014

Malinowy zawijas

 Skończył się czerwiec i skończyły się trochę szaleństwa z pracą. Wprawdzie wciąż nie mam wakacji, ale jest znacznie luźniej, co mam nadzieję będzie widać po aktywności w ogrodzie i na blogu. Z jednej strony ilość i intensywność przeżyć spowodowała, że wydaje mi się, że czerwiec trwał jakieś trzy miesiące, z drugiej nawet nie zauważyłam, kiedy truskawki ustąpiły miejsca malinom, a dni stają się znów coraz krótsze. Ten drugi fakt niespecjalnie mnie cieszy, za to pierwszy wprawił mnie w euforię. Pierwszą garść malin zerwałam z gałązki, powdychałam trochę ich cudowny aromat i pożarłam na miejscu. Na szczęście w tym roku nasze krzaczki obrodziły naprawdę ładnie, więc zostało trochę owoców na muffiny.