piątek, 31 maja 2013

Wojsławice


Jakiś czas temu pisałam o pięknym włoskim ogrodzie La Mortella, dziś chciałabym opisać kolejny ogród, który można zwiedzić i który ma wspaniałą historię- słynne z różaneczników i liliowców Arboretum w Wojsławicach.

niedziela, 19 maja 2013

Lenistwo wybiórcze i Rabarbarowy budyń

To był jeden z tych tygodni, w których niby mamy więcej czasu, a koniec końców z niczym się nie wyrabiamy. Przykład- w związku z intensywnym okresem szkoleniowym w firmach miałam nieco luźniejszy grafik, co przyjęłam z radością, bo miałam do napisania abstrakt. I to z książki, której wstęp usypiał mnie po pierwszym mrugnięciu. Skończyłam go pisać w sobotę. I gdyby nie pomoc KonQbka pewnie bym się poddała.

wtorek, 14 maja 2013

Poniedziałek, 13stego, Serwacy, inni ogrodnicy i Zimna Zośka

Bogate wnętrze tortilli
Czyli same nieszczęścia.
Wczoraj wracając z pracy, nieznacznie gazując, żeby zdążyć coś zrobić ogródku trafiłam na pięciokilometrowy korek na autostradzie. Wywalona ciężarówka zablokowała wszystkie pasy, rozsypując to co wiozła na całej jezdni. Spędziłam upojne 40 minut stojąc w jednym miejscu i obserwując polskich kierowców, których po wczorajszym dniu uważam za totalnych wieśniaków.

poniedziałek, 13 maja 2013

Nowi mieszkańcy

Na razie jeszcze niewielkie
W poprzednim tygodniu przywitaliśmy wielu nowych mieszkańców. Jest mi bardzo miło przedstawić ich na blogu:

sobota, 11 maja 2013

Bułeczki z lilakiem vel bzem

Myślę, że nie trzeba ich reklamować:)
Nastał cudowny czas kwitnienia bzów. Wystarczy wybrać się do jakiegokolwiek parku, żeby móc cieszyć się ich pięknym widokiem i aromatem- oczywiście jeśli ktoś nie boi się deszczu, bo znów leje. Można też zastanowić się nad kwestią jak by tu wykorzystać bzowy potencjał w kuchni.

środa, 8 maja 2013

Mmmmm, mlecyk!


Kiedy z zacięciem mieszałam w mleczowej zupie, przez kuchnię przemknął mój brat. Powiedział dwie rzeczy- że mikstura ładnie miodowo pachnie i że "mlecyk, chyba ostatni w tym sezonie". Od razu wiedziałam, że mam tytuł posta- ten cytat z Epoki lodowcowej* pasuje jak ulał, bo nie planuję na razie więcej potraw z mniszkiem.

niedziela, 5 maja 2013

Sułwiwal utwałdza galałetę?

Nawet tak piękne miejsce pełne jest robali. To nasza czereśnia:)
Czy ktoś jest w stanie rozszyfrować tytuł dzisiejszego posta? Jest to cytat z mojego nauczyciela historii i, co ważniejsze, to nie jest prawda. Według założenia tego cytatu stawianie sobie wyzwań czyni nas twardszymi i bardziej odpornymi... Możliwe, ale od tej zasady są z pewnością wyjątki. Na przykład ja i robaki.

sobota, 4 maja 2013

W czasie deszczu...

Na Psim Polu we Wrocławiu co roku stoją sprzedawcy sadzonek. Warto kupować od nich rośliny bo są dobrej jakości i niedrogie. My skusiliśmy się na zioła wszelakie, musimy zrobić jeszcze wypad po pomidorki i paprykę:) Tu jest jeszcze paproć od mamy:)
Potrzebuję motywacji. Z wielkich, długoweekendowych planów nici. Od trzech dni nieprzerwanie leje deszcz. Nie ma jak zrobić czegokolwiek w ogródku- w środę próbowaliśmy wypaść na chwilę i wysiać parę grządek- skończyło się przemoczoną garderobą i przewianiem moich zatok (aspiryna welcome back...). Poza tym temperatura spadła i nic nie chce kiełkować.

środa, 1 maja 2013

Rabarbar i kruszonka


Jeszcze niedawno nasz rabarbar wyglądał jak mózg zombie (zdjęcie w tym poście), ale ma coraz więcej liści i najwyższy czas, żeby go splądrować. Do angielskich deserów słabość mam od dawna. Coś takiego jest w tych szortbredach, kramblach i pudingach, że człowiek myśli sobie, że ci Anglicy to się umieją bawić. Dziś chciałam się bawić tak jak oni i zrobiłam...

Daj zielone!

Kwiaty mniszka dodałam jedynie do ozdoby
Co można zrobić w godzinnej przerwie od pracy? Na przykład błyskawiczną sałatkę z mleczem w roli głównej:)
Na każdym trawniku od czasu do czasu wyrasta mniszek lekarski (potocznie błędnie nazywany mleczem)- w naszych chaszczach jest go oczywiście mnóstwo. Można go tępić, ale warto pamiętać, że to tak naprawdę cenne zioło. Liście można jeść, a z kwiatów robić syrop, który pomaga na przeziębienie. Ja zaczęłam od liści.