piątek, 31 maja 2013

Wojsławice


Jakiś czas temu pisałam o pięknym włoskim ogrodzie La Mortella, dziś chciałabym opisać kolejny ogród, który można zwiedzić i który ma wspaniałą historię- słynne z różaneczników i liliowców Arboretum w Wojsławicach.

Wojsławice to niewielka miejscowość na Dolnym Śląsku, położona około pięćdziesiąt kilometrów od Wrocławia, wśród Wzgórz Strzelińsko-Niemczańskich. Dla nas to krótka wycieczka, dlatego pomimo pogody postanowiliśmy się tam wybrać. A ponieważ różaneczniki jeszcze nie kwitły, pojechaliśmy tam jeszcze raz tydzień później. Dla wszystkich szukających tego ogrodu polecam kierować się na Niemczę a w Niemczy pytać albo szukać znaków kierujących do parku. Można też zajrzeć na stronę Arboretum z mapką.
Sekretem wyjątkowości wojsławickiego parku jest położenie- leży on w kotlinie a okoliczne wzgórza osłaniają go od wiatrów. Dzięki temu, w łagodnym podgórskim klimacie, mogą rosnąć ogromne drzewa, często takie, które w innych częściach Polski przemarzają. Stawy utworzone na terenie ogrodu poprawiają jeszcze warunki mikroklimatyczne dla roślin.
Arboretum składa się z dwóch części- zabytkowej, w której rosną rośliny sadzone przez kolejnych właścicieli od XIX w. i nowszej, w której nasadzenia trwają do dziś. Moim ulubionym miejscem jest stary zakątek, w którym znajduje się "Mostek von Oheimba"- jest to jedna z kotlin, której dnem płynie okresowy strumyk, a na skarpach po jego dwóch stronach panoszą się różaneczniki. Jak w całym ogrodzie, i tu są ławeczki, na których można przysiąść, zjeść coś z piknikowych zapasów i posłuchać szumiącej wody.
Różaneczniki w kotlince, niedaleko Mostku Von Oheimba
To samo miejsce tydzień później
Każde miejsce w ogrodzie jest zaplanowane w taki sposób, żeby cieszyło oko, więc gdziekolwiek się nie zatrzymamy, czekają na nas malownicze widoki. Fritz von Oheimb, który był właścicielem ogrodu w okresie jego świetności, dbał o to, by każda panorama wyglądała jak obraz. Z ciemnych drzew np. iglastych tworzył ramy, na ich tle umieszczał jaśniejsze rośliny, żeby optycznie powiększyć ogród.
Skarpa w starszej części ogrodu- różaneczniki na tle iglaków
Najstarsza część parku w deszczu
 W odnowionych zabudowaniach folwarcznych znaleźć można zdjęcia i artykuły na temat historii tego miejsca. Mnie urzekło zdjęcie wnętrza pałacu- zazwyczaj na XIX w. zdjęciach pomieszczenia są bezosobowe i  wystylizowane, tam był łańcuch z szyszek powieszony obok kominka. Niestety dziś pałacu nie można już zobaczyć- został zburzony po wojnie.
Zdjęcie z szyszkami po lewej w środku:)
Odnowiony folwark- tłumy w jedyny ładny majowy weekend

Grób Fritza von Oheimba
 Czasy powojenne to trudny etap w historii ogrodu. Rodzinie Von Oheimbów nie pozwolono zostać w posiadłości- ziemia przechodziła z rąk do rąk, zbierane latami przez Fritza Von Oheimba rośliny dziczały. Przez długi czas ogród nie był nawet ogrodzony, więc wiele roślin zostało ukradzionych. Zła passa skończyła się ostatecznie w latach osiemdziesiątych, kiedy ogród stał się własnością Ogrodu Botanicznego we Wrocławiu. Od tego czasu powierzchnia parku powiększyła się wielokrotnie, a rośliny, pod fachowym okiem specjalistów, odzyskały swój dawny blask. W nowej części znajdują się między innymi liczne magnolie i liliowce (kolekcja narodowa).
Kiedy nasze zmaltretowane przez konia wisterie będą tak kwitnąć?
Ta magnolia jest w starszej części ogrodu, te w nowej podczas naszej wizyty jeszcze nie kwitły

Za drzewami drewniany 'wigwam' w którym można zrobić ognisko
Panorama w nowej części ogrodu przy odnowionych niedawno stawach
 Wojsławice to świetne miejsce na weekendowy wypad dla mieszkańców Wrocławia i okolic. Ogród przyciąga pasjonatów roślin, amatorów fotografii, młode pary (sesje ślubne...), rodziny z dziećmi. Jeśli nie mamy ze sobą piknikowych zapasów, można coś zjeść w ogrodowej restauracji, albo wypić kawę serwowaną z mini samochodu-ekspresu (testowana- bardzo dobra!). Jedynym problemem mogą być tłumy- w czasie, kiedy kwitną różaneczniki zwiedzających jest najwięcej. W tym roku w maju był tylko jeden ładny weekend, więc do bram ogrodu ustawiła się długa kolejka. Kiedyś jeździliśmy do Wojsławic w tygodniu, teraz przezornie przyjechaliśmy wcześnie rano (ogród otwiera się w maju o 8:00), więc kiedy zebrały się największe tłumy, my właśnie wychodziliśmy i kierowaliśmy się do sklepów z roślinami.
Z cyklu testujemy produkty z supermarketu- kupny placek focaccia upieczony z rozmarynem i solą morską, do tego serek paprykowy i winogrona- test zdany na ocenę celującą
Scon, tym razem z rodzynkami na piknikowy deser

Uwielbiam paprocie, więc nie obyło się bez (kolejnego...) ich zdjęcia
Deszcz ma swój urok
Piękna kora cisa
Pnąca hortensja
Dziewczynka nie była zachwycona widokiem Niemczy tylko darła się na resztę rodziny, żeby szybciej weszli na górę:)
Krótki przegląd tego co można robić w parku...
...i krótka ale treściwa historia konewki z eksponatami (pani inspektor wojsławickiego parku zbiera zabytkowe konewki)
Przy wejściu znajdują się stoiska kilku szkółek- w ładną pogodę jest ich oczywiście więcej. Czym nas (no dobra, mnie...) skusiły i co kupiliśmy? Malwę lekarską, kilka bylin na skalniak dla mamy, passiflorę (też dla mamy), różę portlandzką (zamiast stulistnej,ale też dobra na konfiturę), eukaliptusa (eksperyment) i, wstyd się przyznać zupełnie niejadalną, azalię japońską w pięknym niebieskim kolorze. Część z roślin już rośnie- niestety z powodów festiwalowo, zawodowo, szkolno, pogodowych nie miałam za bardzo jak aktualizować bloga. Postaram się przez ten długi weekend nadrobić zaległości- plany wyjazdowe się nie powiodły, więc mam szansę. Przepraszam za przerwę, daję sobie po łapach i obiecuję poprawę:)

*wiadomości dotyczące wojsławickiego ogrodu zaczerpnęłam z wcześniej wspomnianej strony Arboretum i monografii na jego temat

2 komentarze:

  1. Ehh moje odwieczne marzenie...pozwiedzać te wszystkie ogrody;p
    Te tabliczki są obłędne!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A już taka wycieczka po angielskich ogrodach- to by było coś niesamowitego! Chociaż u nas w Polsce też jest co oglądać:)
      A takie tabliczki fajnie by było mieć w swoim ogródku, żeby przypominały jak się zrelaksować tym co zaganiani i przyzwyczajeni do procedur- może by posłuchali;)

      Usuń