czwartek, 28 listopada 2013

Skorzonera

 
Czas na kolejne bohaterskie warzywo. Skoro jarmuż był Hulkiem, skorzonera może być dzielną Black Widow z Avengersów. Zapraszam do degustacji!

poniedziałek, 25 listopada 2013

Motywująca żurawina

 
Nie często zaglądamy teraz do ogrodu- co dwa trzy dni sprawdzamy, czy skrzydlata menażeria ma co jeść, poza tym raczej spędzamy czas w domu. Zamiast ogrodowych owoców pochłaniam mandarynki (tak, to już ten czas...), zamiast doglądać naszego pobojowiska, przemierzam wirtualną postapokalipsę (wróciłam do Fallout'a...). A tu okazuje się, że warto- oto ktoś postanowił zrobić nam niespodziankę i upiększyć bramę. Niestety nie tak jak planowałam, fajnym znakiem, ale do naszego zrujnowanego płotu pasuje jak ulał.

piątek, 22 listopada 2013

Moja wielka, grecka jesień

 
Siedzę sobie w środku nocy, bloguję i popijam aspirynę. Czysta dekadencja.
Moja odporność nieco przegrywa z pogodą i klimatyzacją. Staram się jak mogę, ale jedyne co mi dobrze wychodzi w ciągu ostatnich dni to spanie. Jak już doczołgam się do domu, to ledwie starcza mi przytomności, żeby wleźć do łóżka. Niech szlag trafi ten listopad.

sobota, 16 listopada 2013

Absolutna dynioza

Stało się- zapanowała dynia. Zachęcona sukcesem jakim była lazania z dynią, w długi weekend kupiłam cztery dorodne dynie Hokkaido. W następnym roku chyba założymy plantację Hokkaido, tak nam zasmakowała.

poniedziałek, 11 listopada 2013

Niedziela w ogrodzie

Dziś mało dekoracyjny post:) Ponieważ długoweekendowo miałam trochę czasu, w końcu nadrobiłam zaległości prasowe. Moja mama kupuje kilka gazet ogrodniczych, zazwyczaj przeglądam je w biegu i czytam wybiórczo. Teraz przez kilka dni przeczytałam jesienne wydania od deski do deski (no jeszcze mi parę numerów zostało...). I musiałam zacząć sobie robić notatki, bo bałam się, że nie spamiętam tego wszystkiego.

piątek, 8 listopada 2013

Leniwiec pospolity jesienią

Od  kilku dni mam wielkiego lenia. Nie mogę wykrzesać z siebie żadnego entuzjazmu, sflaczało mi wszystko i dynda w okolicach kostek. Moją postawę życiową można podsumować jednym słowem: "meh" (obowiązkowe lekkie wzruszenie ramion).

środa, 6 listopada 2013

Jesienna zdrada

Tak właśnie- muszę się przyznać do zdrady. Zdrady wielkiej i niewybaczalnej- otóż nie dochowałam wierności lazanii...

poniedziałek, 4 listopada 2013