sobota, 31 stycznia 2015

Co robić?

Koniec stycznia. Wszystkie źródła, do których zaglądam są zgodne i mówią, że należy powstrzymać emocjonalność. Jest jeszcze za wcześnie na prace w ogrodzie. Wciąż w krzakach czai się mróz, który może zaszkodzić zbyt rozpędzonym roślinom- albo zbyt rozpędzonym ogrodnikom. No dobra. Ale co robić? Rośliny zbierają już siły w pączkach. A ja? Gotuję herbatę z patyków!

niedziela, 25 stycznia 2015

No doooobra...

...zimno, ciemno i brzydko cały dzień. Ale załóżmy ciepłe buty, grube rękawiczki, futrzastą czapę i ruszmy się. Chodźmy na chwilę do ogrodu. Bo tam, moi drodzy, nie ma miejsca dla leniuchów. Wszystko zabiera się do roboty. Nawet kwiatki śpiochami zwane.

sobota, 17 stycznia 2015

Gnudi

Na początek wprowadźmy nowy termin:
gnida- [ǵńida] stan ducha, objawiający się nieodpartą chęcią zawinięcia się w ciepłość i niechęcią do jakiejkolwiek aktywności, poza spożywaniem ciepłych napojów, czytaniem i nakładaniem kolejnych par skarpet; synonimy: robak, burrito, mieć pszenicę, mieć dżemora
Im bardziej wieje, tym bardziej pogrążam się w stanie gnidowości. Z czułością myślę o wieczorach, kiedy to szczelnie zawiązana w koc, uprawiam aktywność wyłącznie umysłową. I planuję "cobytuzjeść". Właśnie podczas jednej z takich chwil znaleźliśmy przepis na gnudi. Gnudi- to prawie jak gnida. To trzeba zjeść!

sobota, 3 stycznia 2015

Scones na śniadanie

To jak zaczynacie 2015? Z rozpędem, aktywnie, pełni zapału i noworocznych postanowień? Czy w piżamie, rozleniwieni, szurając kapciami po domu? W jednym i drugim przypadku przyda się dobre śniadanie. Na słodko, co u mnie jest rzadkością, ale moje świąteczne choróbsko kompletnie namieszało mi w zwyczajach jedzeniowych. W przypadku pierwszego wariantu rozpoczęcia roku, takie śniadanie pozwoli rozprawić się z nadmiarem porannej energii, a jednocześnie da jej wiele na długi dzień. Jeśli to jednak opcja druga, powiem tylko tyle- ciepła bułeczka, kubek Earl Grey'a i wcale nie trzeba przebierać szlafroka...:)