sobota, 11 maja 2013

Bułeczki z lilakiem vel bzem

Myślę, że nie trzeba ich reklamować:)
Nastał cudowny czas kwitnienia bzów. Wystarczy wybrać się do jakiegokolwiek parku, żeby móc cieszyć się ich pięknym widokiem i aromatem- oczywiście jeśli ktoś nie boi się deszczu, bo znów leje. Można też zastanowić się nad kwestią jak by tu wykorzystać bzowy potencjał w kuchni.

Kiedy zgłębiałam temat wyczytałam, że bez jest w smaku ostry- popędziłam spróbować i muszę się z tym nie zgodzić. Jak dla mnie ma przyjemny, chlorofilowy smak- razem z zapachem tworzą bardzo zgrany duet.
Jechałam dziś do szkoły, więc szukałam potrawy, którą mogłabym wziąć ze sobą na drugie śniadanie. I na kanadyjskim blogu znalazłam przepis na typowe angielskie [znowu...] bułeczki z dodatkiem kwiatków bzu- trochę podobne do naszych podpłomyków, bardzo proste i szybkie w wykonaniu. No, może poza obrywaniem bzowych kwiatków. Jako drugie śniadanie sprawdziły się bezbłędnie.

BUŁECZKI Z KWIATEM LILAKA
Potrzebne

1 filiżanka kwiatów lilaka*
400g mąki
70 g cukru
2,5 łyżeczki proszku do pieczenia
0,5 łyżeczki sody oczyszczonej
0,5 łyżeczki soli
120g zimnego masła
250ml pełnotłustej maślanki

*zrywamy oczywiście z dala od drogi, nie kupujemy lilaka też w kwiaciarni- nie może być niczym pryskany; kwiatki odrywamy od gałązek dokładnie, tak, żeby nie było zielonych końcówek
Bez w deszczu
Owoc mozolnej, brutalnej pracy
Rozgrzewamy piekarnik do 220*C. W misce mieszamy suche składniki. Dodajemy zimne masło i szybko wyrabiamy, żeby otrzymać coś na wzór kruszonki. Dodajemy kwiatki i mieszamy. Wlewamy maślankę i niedokładnie wyrabiamy do momentu aż z ciasta możemy otrzymać dużą kulę. Kulę wykładamy na stolnicę i formujemy okrągłe placuszki grubości 1-2 cm i średnicy 4-5cm- mi wyszło 12 sztuk. Bułeczki pieczemy po 16 minut- układając je na blasze pamiętamy, że muszą mieć miejsce, żeby wyrosnąć. 
Surowe bułeczki też prezentują się ładnie
Brytyjczycy podają je zazwyczaj z masłem- bułeczkę rozrywa się brutalnie i nakłada zimne masełko. Jak dla mnie są przepyszne same- delikatne, z lekko chrupiącym wierzchem. Jeśli bierzemy je w świat, najlepiej zapakować je w papierowy woreczek. I wziąć więcej, bo istnieje duże prawdopodobieństwo, że będziemy się nimi dzielić:)
W tłumaczeniu KonQbka "Rolls with without":)
Ja wstałam dziś nieprzyzwoicie rano, żeby zdążyć ze zrobieniem bułeczek przed zajęciami. Kwiaty lilaka zerwałam w ogrodzie rodziców, bo nasze krzewy są na razie w doniczkach i czekają na posadzenie.  Udało mi się zdążyć przed ulewą.
Bzy w ogrodzie rodziców.
Nasze bzy- czekają


A dlaczego raz piszę 'bez' a raz 'lilak'? Bo jestem niechlujem:) Powinno być wszędzie lilak. Krzewy te pochodzą z krajów arabskich ale do Polski trafiły z Austrii- i to zamieszanie to właśnie wina Austriaków, którym lilak skojarzył się z czarnym bzem (ich młode pędy są podobne). Tak więc lilak przywędrował do nas już pod błędną nazwą i tak zostało**.
Kiedy wcinałam bułeczki na przerwie wzbudziłam zainteresowanie dziewczyn z grupy- rozpoznały brytyjski smakołyk, zadziwiły się obecnością kwiatków. Zaproponowałam im degustację i z przyjemnością mogę powiedzieć, że bułeczki zdały egzamin:) I chociaż na sobotnich zajęciach rzadko się integrujemy, dziś jadłyśmy razem i dzieliłyśmy się przepisami na nasze specjalności. Jedzenie łączy!
Jedzmy kwiatki!
Bułeczki biorą udział w akcjach:

**informacje o lilakach czerpałam głównie ze stron: magazynu "Natura i ty" i e-ogrody.

4 komentarze:

  1. zadziwiasz mnie u siebie z każdym wpisem - nie wiedziałam, że można wykorzystać w kuchni takie rośliny jak bez, pokrzywa czy mniszek lekarski... :)

    Karola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, bardzo mi miło:) Wszystkie te rośliny rosną u nas w ogródku- po prostu szukam dla nich zastosowania. Okazuje się, że jeśli tylko coś nie jest trujące to można to jeść- nawet najdziwniejsze chwasty:)

      Usuń
  2. Ekstra pomysł, wykorzystam :)

    OdpowiedzUsuń