sobota, 20 kwietnia 2013

Skarby i skarbeńki

Jeszcze nierozkwitnięta a już robi wrażenie:)
Cisza na blogu nie oznacza, że leniuchuję. Jest wręcz przeciwnie- poza tym, że w pracy i okolicach nie ma się jak nudzić, to jeszcze udało nam się zdziałać coś w ogródku.
Ostatnie dni sponsorowało słowo "skarb"- znaleźliśmy i zdobyliśmy kilka cennych dla nas rzeczy. Głównie były to rośliny, które ośmielone coraz wyższą temperaturą zaczęły objawiać się w różnych miejscach ogrodu.

Zatem miło mi napisać, że mamy sasankę w przepięknym ciemnym kolorze. Na razie jest w pąku, który dla KonQbka był tak tajemniczy, że spytał co to za włochata roślina wyrasta- jak zobaczyłam, że to sasanka radości nie było końca:)
Mamy też kozłka lekarskiego, z którego otrzymuje się walerianę- coś na uspokojenie na pewno się przyda. Poza tym korzeń kozłka to koci afrodyzjak- na pewno przetestuję na naszych kocurach:)
Walerianki?
Kolejny skarb to pokrzywa. Zależało mi na posiadaniu pokrzywy, bo bardzo lubię ją w wiosennych sałatkach. Tą będziemy chyba musieli przenieść, bo rośnie w przejściu. Mam nadzieję, że przeżyje przeprowadzkę.

Pokrzywy też zjemy:)
Był też mini skarb- biedronka na listku jagody goji. Pierwsza w tym roku!
Jeden z naszych znajomych nie wiedział jak jest biedronka po angielsku więc wymyślił, że to 'bitruti'
Ostatni skarb jest największy, najdroższy (50zł na targowisku od handlarza kiszonkami) i najbardziej śmierdzący. Od jakiegoś czasu szukaliśmy beczki na deszczówkę. W sklepach są one bardzo drogie, więc ta opcja odpadała. KonQbek zwiedził kilka składów złomu i warsztatów, ale nigdzie nic nie było. W końcu postanowił pojechać na targowisko warzywne i to był strzał w dziesiątkę. Dostał 120l plastikową beczkę po kapuście kiszonej, za 1/3 tego co w sklepie. Jedynym mankamentem był transport- w moim kombi, z tyłu. Nigdy nie zapomnę tej woni. Kiedy spadła pokrywka, musieliśmy zjeżdżać na pobocze, bo nie dało się wytrzymać. Zatrzymywaliśmy się trzy razy... Do beczki dokupiliśmy kranik i uszczelki. Teraz beczka odmaka i się wietrzy- chcemy raz a dobrze pozbyć się kapuchy.
Zatkać nosy!
Jeszcze szybkie podsumowanie ostatniego tygodnia.
Pierwsze zasiewy za nami- są już dwie grządki, na razie nic nie wschodzi:) Zasialiśmy między innymi sałaty, rzodkiewki, groszek.
Proces siewczy
Grządki
Posadziliśmy krzaki- derenie, agrest i goiji. Zdjęcia są niewyraźne, bo było mało światła.
Goji
Dereń
Agrest

Dokończyłam uprzątać irysy. Podobno swojego czasu Herbapol skupował kłącza perzu (to dziadostwo jest ponoć dobre na układ trawienny)- mam wrażenie, że grube miliony przeszły mi koło nosa.
Stylowe ograniczniki....

Rabarbar nabrał zielonej barwy i aktualnie wygląda jak mózg zombie.
Brainz!
Kiedy działaliśmy w czwartek w pewnym momencie KonQbek spytał: "Czy nie czujesz się czasem obserwowana?" Rozejrzałam, się a za płotem było to:
Tajemniczy obserwator zza siatki

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz