sobota, 22 listopada 2014

Muffiny zawsze wyjdą

Wiele rzeczy można zepsuć. Szczególnie ja coś o tym wiem- wszystko o co mam muszę oznaczyć jakąś rysą, pęknięciem albo innym ułamaniem. Dlatego dziś przepis poprawiający samoocenę, którego zepsuć po prostu się nie da. A jedyna destrukcja babeczek to ta podczas ich jedzenia.
Odkryłam, że mam problem. Problem z popełnianiem błędów. Bardzo ciężko jest mi znieść świadomość, że coś spieprzyłam. Mogę znieść nieprzyjemne konsekwencje- wręcz ich oczekuję, ale przeboleć jest ciężko. Moja samoocena spada do jakiś szalenie minusowych poziomów, na siłę próbuję się karać i umartwiać. W świecie, w którym wszyscy się na wszystkim znają i na wszystko mają sposób, wpadki nie mają racji bytu. A może po prostu otaczają mnie sami perfekcjoniści? A może to po po prostu moja paranoja? Nie wiem, ale ten tydzień nauczył mnie jednego- muszę się nauczyć z tym radzić, bo inaczej mnie to zeżre. Nie wiem jak się za to zabrać- czy jest sposób na wzruszenie ramionami i pójście dalej? Trudno, stało się, następnym razem będę mądrzejsza? To umiejętność, nad którą postanowiłam pracować.
Ale w ramach odreagowania, terapia zupełnie innego rodzaju. Przepis, w którym nie ma możliwości porażki. Z każdego uczyni mistrza domowych wypieków. Samoocena kulinarna rośnie, a przy okazji zajadamy się pysznymi muffinami. Lepiej być nie może.
Pomysł na te babeczki zrodził się, kiedy wracałam do domu z garścią świeżo zerwanych jeżyn. Środek listopada, a ja mam około dwudziestu soczystych, fioletowych owoców. Obdarował nas nimi krzak, który dziko rośnie pomiędzy brzozami. Nikt go nie posadził- sam wybrał sobie miejsce i się panoszy. Niestety w cieniu drzew jeżyny dojrzewają bardzo późno- nie zawsze zdążą przed zimnem. W tym roku się udało. No to jemy!
MUFFINY Z JEŻYNAMI, ANANASEM I KOKOSEM
 
(6 dużych babeczek)
20g masła
150g mąki
75g cukru
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1/4 łyżeczki sody oczyszczonej
szczypta soli
50ml mleka
3 łyżki śmietany 18%
1 jajko
2 plastry kandyzowanego ananasa
mała garść kostek kandyzowanego kokosu (w kostce)
duża garść świeżych jeżyn

Przygotowujemy formę do muffinów, piekarnik nagrzewamy do 180*C. Ananasa kroimy w kostkę. Masło rozpuszczamy i odstawiamy do przestygnięcia. Mąkę, cukier, proszek, sodę i sól mieszamy w misce numer jeden. W misce numer dwa łączymy mleko, śmietanę i jajko. Łączymy suche i mokre składniki, pamiętając o pozostawieniu grudek. Wlewamy rozpuszczone masło, dorzucamy ananasa i kokos- mieszamy. Na koniec dodajemy jeżyny, ostatni raz, delikatnie mieszamy i wkładamy do piekarnika na około 20 minut (muffiny mają być rumiane a dźgulec suchy).
I gotowe. Do jesiennej herbaty, kawy czy kakao doskonałe. Do tego jeszcze dobra lektura i mamy zestaw doskonały. Można kontemplować samorozwój i pracę nad swoimi paranojami. Albo po prostu poznać rodzaje ciągników na farmie:)
Tymi nabytkami muszę się pochwalić. "Anatomię farmy" udało mi się wygrać w konkursie Kukbuka i w tym tygodniu przyjechała do mnie. Jest śliczna i pełna wiedzy, są nawet przepisy! I to jeszcze moja pierwsza wygrana! Radość!
O "Roku ogrodnika" dowiedziałam się w pracy. Udało mi się dostać niedrogi egzemplarz na Gumtree- a widziałam i takie za prawie 100zł, bo ostatnie wydanie tej książki było w latach 80tych. Myślę, że jeszcze o tej książce napiszę bo to cudownie spostrzegawcze i humorystyczne studium gatunku jakim jest "ogrodnik".

2 komentarze:

  1. Ej, głowa do góry :) - może to tylko jesień ? zaraz będą święta, potem .... wiosna i znowu lato :). Ja ostatnio zrobiłam muffiny z Twojego dyniowego posta i też moja samoocena wzrosła na +10 :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A więc moc muffinów działa nie tylko na mnie!!!
      Taak, u nas brzydka pogoda jest tylko przez 10 miesięcy a potem to już tylko lato:)
      W sumie nie ma dołka tylko mini paranoję na własnym punkcie- czyli całkiem normalny stan mojego umysłu:P
      Buziaki!

      Usuń