sobota, 25 lipca 2015

Frittata cukiniata

Cukinia- jest jej dużo. Będzie jeszcze więcej. Trzeba szukać pomysłów. Na ratunek przybywa oczywiście Jamie Oliver z lśniącą patelnią (taki mi wyszedł kulinarny odpowiednik rycerskiej zbroi). Patrzę na przepis i tuptam z radości. Bo oto nadszedł ten cudowny moment, w którym większość świeżych składników mogę zerwać z grządki.
Jest moc.
Tak właśnie. Cukinia- wiadomo. Udaje się nam trzeci rok z rzędu, chyba odpowiadają jej nasze spartańskie warunki. Poza tym tymianek- to już drugi, bo pionier poddał się po dwóch latach. Cytrynowy za to, posadzony na samym początku naszej zielarskiej przygody, wciąż rośnie jak szalony. Mięta- raz posadzona na ziołowej grządce rozrasta się jak perz. Wygląda pięknie, ale potrafi zadusić mniej ekspansywne rośliny. Tylko oregano jest dla niej równym przeciwnikiem. I największe zaskoczenie tego sezonu- pomidory. Kupione na stoisku "od pani" wsadziłam za wcześnie do gruntu i ściął je mróz. Spisałam je na straty, ale one tego nie zarejestrowały. Rozgałęziły się, kwitły jak szalone i są pełne owoców. Po te składniki popędziłam do ogrodu. A co jeszcze się przyda?

FRITTATA Z CUKINIĄ (przepis Jamiego Olivera z "15 minute meals")

około 1/2kg cukinii (nasza jedna, średniej wielkości)
pęczek liści mięty
sól i pieprz do smaku
6 jajek (u Jamiego 8, ale wiecie...)
szczypta pieprzu cayenne
kilka gałązek świeżego tymianku
2 łyżki tartego parmezanu
20g sera feta
oliwa z oliwek
1 ciabatta 
ząbek czosnku
kilka pomidorów koktajlowych
kilka gałązek oregano

Piekarnik nagrzewamy do 180*C. Cukinię trzemy na tarce, solimy, pieprzymy i dodajemy drobno posiekane liście mięty. Mieszamy, po czym bierzemy starte warzywo w garść, wyciskamy nadmiar wody i wrzucamy na patelnię z niewielką ilością oliwy. Patelnię będziemy wkładać do piekarnika, więc nie może mieć plastikowej rączki. Jeśli nie macie odpowiedniej patelni, może być płaski rondel lub jak u nas metalowa forma. Podsmażamy wszystko kilka minut, aż cukinia zrobi się przejrzysta.
Jajka wbijamy do miski, dodajemy cayenne,  łyżkę tartego parmezanu i drobno posiekany tymianek. Dokładnie mieszamy miotełką. Wlewamy na cukinię i krótką chwilę podsmażamy, cały czas mieszając- tak, żeby masa lekko się ścięła. Wierzch posypujemy pokruszoną fetą i pozostałym parmezanem. Wkładamy do nagrzanego piekarnika na 10-15 minut, aż masa się całkowicie zetnie a ser ładnie zezłoci.
W międzyczasie na patelni grillowej układamy kromki ciabatty. Podpiekamy z jednej strony aż zbrązowieją, obracamy na drugą stronę. Ząbek czosnku przekrawamy na pół i wcieramy go w podsmażoną kromkę. Kiedy kromki są zgrilowane z dwóch stron, przekrawamy pomidory na pół i wcieramy je w czosnkową stronę. Tak przygotowaną ciabattę skrapiamy oliwą i posypujemy drobno posiekanym oregano.
Jemy na ciepło- frittata, kromki chleba i sałatka (z braku rukwi wodnej u nas była to po prostu sałata lodowa). Zrezygnowałam ze świeżego chilli, którego użył Jamie, bo cayenne jest dla mnie wystarczająco ostry. 
Świetny obiad na gorące dni. Daje moc, ale nie jest ciężki. Do tego te ziołowe aromaty i delikatna cukinia przełamana ostrością cayenne. Pycha! 
Jeśli kiedyś natraficie na ten odcinek "15 minute meals" obczajcie z jaką pasją Jamie opowiada o tym nomz. Mogłabym słuchać godzinami jak zachwyca się oliwą truflową (nie użyłam jej). Ech... Chyba mam słabość do czułych kulinarnych słówek;-).
Na zakończenie jeszcze kilka doznań estetycznych z Opola. I nie mówię tu o urokach męskich (choć pan kowal w skansenie bardzo się starał...:-)) ale botanicznych. Dokładnie tydzień temu wraz z Monią odwiedziłyśmy to miasto w celach czysto relaksacyjnych. Udało się nam dobrze zjeść- wszystkim odwiedzającym Opole polecam cudowną restaurację Starka i lodziarnię Sopelek z mistrzowskimi lodami z automatu. Gotowi na Opole?:-)
Bardzo klimatyczny zakątek Opola. Plac Daszyńskiego, przepiękna fontanna Ceres...
...i zachwycające nasadzenia. Połączenie szumiących traw i barwnych kwiatów, na geometrycznych rabatach wygląda niezwykle atrakcyjnie.
Muzeum Wsi Opolskiej. Brakowało mi trochę typowych wiejskich ogródków z malwami i ostróżkami- tu jeden z niewielu. Skansen jest cichy i spokojny, świetne miejsce na powolny spacer. Pamiętam jednak skansen w Lubenau i trudno nie oprzeć się wrażeniu, że potencjał tego miejsca trochę się marnuje.
Tablica informująca o tym jak istotne dla ekosystemu są chwasty- i ogródek celowo zachwaszczony opisywanymi roślinami.
.

4 komentarze:

  1. Mniam, ale bym jej skosztowała:)
    udanej niedzieli :)

    OdpowiedzUsuń
  2. hmmm.....cukinię mam, miętę w doniczce mam...... co by smakowało Panu Mężowi dokupię boczku;P i chyba wypróbuję przepis :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to mówiły te stare makatki? Dobra żona się tym chlubi, że gotuje co mąż lubi? ;-) Myślę, że boczek to genialny pomysł:-)

      Usuń