niedziela, 29 marca 2015

Fiołkowa Panna Cotta

Czasem ludziom jest źle i nie mogą z tym nic zrobić. Wtedy niektórzy, nie wiem z jakich zakamarków id, dochodzą do wniosku, że pomoże im pogorszenie życia innym. Kiedy trafimy na takiego osobnika, nie minie chwila a pod jego wpływem zaczniemy kwestionować nasz dobry humor. Albo jeszcze gorzej- czuć się winni, bo w jakiś sposób nasze ukontentowanie osobnika takiego obraża. Nie da się tego uniknąć- nasze zadowolenie, z wcale nie doskonałego życia, zostaje podkopane. I co zrobić? Ja mówię- wziąć trzy spokojne wdechy, pójść do kuchni, wyjąć z lodówki śmietanę i zrobić fiołkową panna cottę. Bo  bukiecik fiołków, który można zjeść ucieszyłby nawet Kłapouchego. No dobra- dla niego byłaby specjalna wersja z ostem:-)
Fiołki zaczęły kwitnąć zupełnie dla mnie niespodziewanie. Kilka dni temu spytałam mamy, jak myśli kiedy zaczną kwitnąć, na co ona odparła, że to już. Poszłam do naszego ogrodu i rzeczywiście- pod leszczyną udało mi się zebrać niewielką aromatyczną wiązankę. Tajemniczy szkodnik, który rok temu zżerał nam płatki jeszcze się nie aktywował- dopiero dziś widziałam początki jego działalności. Konfitura fiołkowa jeszcze stała sobie grzecznie na półce, ale jeśli nie macie jej gotowej to pisałam o niej tutaj.
Nasze mini poletko fiołków
I mini bukiet konsumpcyjny
Fiołki od zawsze były kwiatkami, które poprawiały mi humor- swoim wyglądem i aromatem. Udekorowana nimi panna cotta nie tylko cieszy oko ale i kubki smakowe. Delikatnie słodka śmietankowa masa świetnie współgra z świeżymi w smaku kwiatuszkami. A wykonanie jest bajecznie proste.

FIOŁKOWA PANNA COTTA

olej do natłuszczenia foremek (jak najmniej wonny)
20g żelatyny
6 łyżek zimnej wody
300ml śmietanki 36%
80g konfitury z płatków fiołka (przepis; można ją zastąpić lejącym miodem- trzeba tylko uważać, żeby nie został nie dnie garnka)
300ml mleka
mała wiązanka fiołków do dekoracji (nasze!)

Foremki lekko natłuszczamy- użyłam silikonowych foremek w kształcie babeczek, ale na dobrą sprawę to mogą być nawet miseczki. Żelatynę polewamy zimną wodą, żeby napęczniała. Śmietanę wlewamy do rondelka i cały czas mieszając doprowadzamy do wrzenia. Pozwalamy jej chwilę pobulgotać i zdejmujemy z ognia. Dodajemy konfiturę oraz żelatynę i dokładnie mieszamy. Następnie dolewamy mleko i ponownie mieszamy. Wsadzamy do lodówki na co najmniej godzinę. Wyjmujemy z formy- w razie problemów wystarczy formę zanurzyć na sekundę w gorącej wodzie. Foremkom silikonowym wystarczy nawet ogrzanie lekko dłońmi. Dekorujemy świeżymi kwiatkami fiołka i uszczęśliwiamy innych- albo siebie.
A jeśli rozsmakowaliście się w fiołkowych kwiatkach, polecam zakładkę "fiołki" po prawej- jest tam parę słodkich przepisów:-)

2 komentarze:

  1. A ja, niestety, nigdzie fiołków znaleźć nie mogę. A tak bym chciała sobie taki delikatny z nimi przygotować...
    Cudowna jest ta panna cotta :)

    A takich osobników, o których pisałaś, staram się unikać, jak mogę. Nie lubię czuć się winna tylko dlatego, że mam ochotę się uśmiechać... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Też staram się stosować uniki- dla swojego zdrowia psychicznego:-)
      A fiołki dopiero zaczynają- u nas zrobiło się tak zimno, że myślę że zrobią sobie przerwę. Szukaj dzielnie:-)
      No i ślicznie dziękuję za komplement! Miłego wieczoru!

      Usuń