sobota, 4 stycznia 2014

Jarmuż na zdrowie

Nie wiem czy to kwestia wieku, zmęczenia materiału, a może jeszcze jakieś inne dziadostwo, ale zaczynam się zastanawiać, czy nie trzeba zacząć dbać o siebie. Wiecie- jeść zielone, iść spać przed jedenastą i zapisać się na jogę. To nie to co myślicie- nie wierzę w noworoczne postanowienia. A już szczególnie w tym roku, który zaczyna się tak kurde, jakby miał być jeszcze gorszy od poprzedniego.
Nie łudźmy się- spać przed jedenastą poszłam ostatni raz chyba w podstawówce- nic nie poradzę na to, że jestem nocnym markiem. Nawet bardzo poranne wstawanie nie jest w stanie wpędzić mnie wcześnie do łóżka. Joga? Byłam raz- zbyt pacyfistyczne to dla mnie, poza tym w tej ciszy myślałam tylko, żeby mi nie zaburczało w brzuchu. Próbowałam też kilka razy w domu, ale nie złapałam bakcyla. Już bardziej przemawia do mnie tai chi- choć też nie na tyle, żeby trenować. No to zostaje jedzenie zielonego. No dooobra- spróbujmy.

Jedyne zielone, jadalne w ogrodzie to teraz jarmuż. To dobrze, bo zdrowy jest niezmiernie, może uratuje mnie od zguby:) Przepis z jarmużowej strony dostosowany do potrzeb jednej osoby (i ilości jarmużu w ogródku:))

ZIEMNIACZANE KOTLETY Z JARMUŻEM
2 średnie ziemniaki
sól i pieprz do smaku
1 łyżka oliwy z oliwek
1/4 cebuli
2 łyżki tartego sera np. Bursztynu
duża garść (ok.50g) jarmużu
łyżeczka mąki 

Ziemniaki obieramy, kroimy w dużą kostkę i gotujemy około 10 minut, aż zmiękną. Cebulę obieramy i kroimy w kostkę. Odcedzamy ziemniaki i ubijamy z solą i pieprzem. Na patelni rozgrzewamy olej i podsmażamy cebulę aż się zeszkli (można podsmażyć bardziej). Dodajemy do ziemniaków, na wierzch sypiemy Bursztyn, dobrze mieszamy i zostawiamy do przestudzenia. Jarmuż myjemy, usuwamy grube nerwy, kroimy w paski i gotujemy na parze 4 minuty (można w metalowym sitku nad garnkiem, w którym gotowane były ziemniaki; dzięki takiemu przygotowaniu zmięknie, ale nie straci zbyt wiele substancji odżywczych). Jarmuż mieszamy z masą ziemniaczaną, dodajemy mąkę i formujemy 3 kotlety. Smażymy je krótko z dwóch stron (znów ze względu na substancje odżywcze), aż nabiorą złotego koloru (uwaga, lubią przywierać do patelni). Podajemy na gorąco- w oryginale z bekonem i salsą, ja jednak zrezygnowałam z tych dodatków i też były pyszne. Ziemniaki są świetnym tłem dla ostrego jarmużu. Szybkie, smaczne danie, a do takiego kotleta można również wrócić za jakiś czas i zjeść go na zimno:)

14 komentarzy:

  1. Dziewczyny chwalą karate fitness. Spróbuj.
    Zieleninka wyglada smakowicie..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to brzmi jak coś dla mnie! Szczególnie w ramach radzenia sobie z nagromadzoną agresją;)
      Dziękuję:)

      Usuń
  2. myślę, że takie kotleciki to dobry początek :) super przepis!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda? Kotlecik zawsze brzmi jak coś na dobry początek;) Dziękuję, mnie ten przepis naprawdę urzekł, pozdrawiam!

      Usuń
  3. Szczerze mówiąc nigdy jeszcze nie próbowałam jarmużu. Aż wstyd się przyznać. A z chodzeniem spać przed jedenastą też mam problem..zwłaszcza, że dopiero późnym wieczorem mam czas na czytanie książek ;) A te niekiedy wciągają za bardzo ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zdecydowanie jarmuż polecam!
      Moje nocne niespanie też często ma związek z lekturami- w nocy dużo lepiej się czyta, jest czas i spokój. Bez przeczytania chociaż strony z książki nie umiem zasnąć- co często kończy się dzięciołem (i drukiem na czole- dodaje konQbek:) )

      Usuń
  4. Też nie wierzę w postanowienia. Choć czasem sobie rzucam jakieś wyzwanie (i zwykle go nie kończę, bo mi się odechciewa ;)). A jarmuż chciałabym jeść (szczególnie kiełki, bo zdarzył się helikobacter w okolicy, a nie lubimy dziada), ale póki co nie zauważyłam nigdzie w okolicy... No, w każdym razie jak już go dorwę, to wiem, gdzie szukać przepisu :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że najłatwiej jarmuż dorwać w jakiś targopodobnych miejscach, chociaż w supermarketach też czasem bywa- tylko nie wiadomo czym pryskany, trzeba uważać.
      Nasion na kiełki jarmużowych nie widziałam, a szkoda, bo pewnie kiełki z niego są fajnie ostre:)

      Usuń
  5. Ostatnio też pisałam o jarmużu. Muszę wypróbować Twój przepis

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Polecam i zajrzę na pewno na Twój blog po jarmużową insporację!:) Pozdrawiam!

      Usuń
  6. Witam. A ja mam pytanko i co chodzi z tym Bursztynem?:-) daga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już wyjaśniam, bo rzeczywiście nieprecyzyjnie napisałam:) Bursztyn to rodzaj twardego sera- podobno pierwszy polski długo dojrzewający ser, ale może to tylko chłyt marketingowy:) Podobny w smaku i konsystencji do parmezanu. Przesyłam link do opisu wg. producent: http://www.oldpoland.pl/bursztyn.php Pozdrawiam serdecznie i zaraz ulepszam przepis, żeby wiadomo było że o ser chodzi:)

      Usuń
  7. tak, tak, Ty i joga - jakoś tego nie widzę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda? Zupełny brak zgodności mnie i tego sportu;) Ale ostatnio rozmawiałam w pracy o Ashtandze- że podobno bardziej dynamiczna, wydaje mi się, że ty też chyba kiedyś o jakiejś bardziej rozpędzonej jodze mówiłaś. Trochę mnie to zaciekawiło, bo w pewnym wieku...
      Mam teraz trochę więcej czasu, może testowo się na coś eksperymentalnie wybiorę?:)

      Usuń