niedziela, 2 marca 2014

Tajemniczy amator topinamburu

Dziś w ramach czynu marcowo-niedzielnego postanowiliśmy wybrać się do ogrodu i coś zmalować. Jak zwykle czekała na nas niespodzianka- tym razem odwiedził nas jakiś żarłoczny gość.
Dzisiejszą misją było pomalowanie drzew owocowych na biało. Ponieważ boimy się, żeby nasze drzewa nie zaliczyły falstartu, postanowiliśmy je powapnować- biały kolor odbije światło, pień nie będzie się tak nagrzewał i soki może nie ruszą za wcześnie. Przy okazji ochroni to drzewa przed szkodnikami i pękaniem kory (przez różnice temperatur w dzień i w nocy). Zanim jednak wzięliśmy się do roboty, zrobiliśmy obchód i odkryliśmy nasz topinambur. A raczej jego kompletny brak.

Nasze wiśnie i brzoskwinie w wiosennym makijażu.
Czy macie pomysł jakie zwierzę mogło dopuścić się takiej bezczelnej kradzieży? Jedyne wejście do ogrodu to szpara pod bramą- to eliminuje jelonka czy sarnę, raczej by się nie przeczołgały (a może?). Poza tym ślady rycia były trochę za duże na te zwierzaki. Widać było, że szabrownik szukał w kilku miejscach zanim znalazł złotą żyłę pod postacią topinamburu. Na szczęście podczas tych poszukiwań nie zrobił większych szkód. Topinamburu oczywiście żal- nie jedliśmy go w tym roku, bo chcieliśmy, żeby bulwy dobrze się rozrosły. Teraz trzeba będzie znów poprosić babcię o pakiet startowy. A na bramie zawiesimy chyba coś dzwoniącego, żeby odstraszyło gościa. A może ktoś zna skuteczniejszy sposób?
W lasku nic ciekawego nie było.
W ziołach też żadnych smakołyków...
Ooo! Ale tutaj są skarby!

I tyle zostało z naszych topinamburów...
A poza tym? Wiosna- pszczoły bzyczą, pierwsze kwiatki kwitną- zobaczcie sami!
Tymi żółtymi krokusami reklamowałam dzisiejszego posta- a tu nasza własna ogrodowa pszczoła!
Pigwowiec z tajniaka postanowił rozpocząć wiosnę- ma liście i duże pąki kwiatowe.
A to już krokusy rodziców- a ile pszczół dookoła!

2 komentarze:

  1. a może to dziki? myślała pani o tym? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myśleliśmy o dzikach, ale taki pełnowymiarowy też by się chyba pod bramą nie zmieścił- chociaż głębokość i wielkość rycia wyglądała dość dzikowo. Kurczę, tylko takiego to dopiero nie wiadomo jak odstraszyć.

      Usuń