środa, 20 kwietnia 2016

Wiosna idzie, nie ma całowania!

.
A właściwie w naszym przypadku można powiedzieć, że nie ma niczego. Nie ma samochodu. Nie ma czasu. Nie ma postępów. Nie ma spokoju. I całowania. Całowania też nie ma. I koniec. Bo jak, skoro zaczął się sezon na czosnek niedźwiedzi?
Od jakiś trzech tygodni zbieramy z konQbkiem ciosy jak Endrju w swojej słynnej trzydziestosekundowej walce. Z przodu, z tyłu, z boku a i nawet jakiś rykoszet się znajdzie. Mój spektakularny kryzys przypadł na koniec poprzedniego tygodnia, kiedy to wzorem Ani Shirley pogrążyłam się w otchłani rozpaczy. KonQbek tymczasem oklapywał (oklapiał?) powoli i po cichu, ale ostatecznie oboje osiągnęliśmy ten sam stan. Teraz, kiedy kolejna już rzecz się rypie, po prostu pytamy retorycznie "A czego można się było spodziewać?" i dalej apatycznie jeździmy walcem.
I nawet buziaków na pocieszenie nie ma- nie po takich kanapkach. Na dobrym, podpieczonym chlebie lub bułce ulubiony twarożek śmietankowy, a na nim drobno pokrojone listki czosnku niedźwiedziego. Bajka! Ale nie taka, w której książę na koniec całuje księżniczkę. Raczej ją nokautuje czosnkowym oddechem. Ale za to jaki zdrowy po takiej przekąsce:-)
.

Czosnek niedźwiedzi posadziłam w ogrodzie rok temu- trzy rośliny kupiłam w markecie budowlanym i ulokowałam w naszym "lasku" pod leszczyną. Tej wiosny każda kępa wypuściła po parę listków- jeszcze za mało, na jakieś duże zbiory, ale na kanapkę zerwać można. Mam nadzieję, że z czasem dorobimy się czosnkowego kobierca. I to nie tylko z powodów kulinarnych- kiedy czosnek zakwita traci swoje walory zdrowotne i smakowe, ale w zamian cieszy oko białymi, gwiaździstymi kwiatkami.
Na koniec ciekawostka: nazwa brytyjskiego miasta Ramsbottom pochodzi od staroangielskiej nazwy czosnku niedźwiedziego. A skoro Ramsbottom, to muszą być minionki. (jeśli jesteście w pracy, koniecznie nastawcie głośniki na max:-D)  Miłego dnia! ;-)

6 komentarzy:

  1. Teraz wszyscy zachwalają czosnek niedźwiedzi. Chyba sama będę musiała go spróbować.
    Pozdrawiam wiosennie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam! Zdrowie i świetny smak w jednym. A do tego ładnie wygląda w ogrodzie. Czego chcieć więcej;-) Pozdrowienia!

      Usuń
  2. Mi z nasion czosnek niedźwiedzi za Chiny nie chce wyrosnąć. Jak dorwę cebulki, to może jak u Ciebie się uda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też próbowałam z nasion 2 lata temu- popelina, nic nie ruszyło. W końcu w markecie budowlanym dorwałam w doniczkach, już z kwiatkami. Wygląda na to, że tym razem eksperyment się udał:-)

      Usuń
  3. Czy po przekwitnięciu czosnek niedźwiedzi zanika? Pytam, bo mój stał w doniczkach i zanim go posadziłam zaginął był. I nie wiem teraz, czy on tak ma i za rok znów się pojawi, czy go wyciepać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, zanika:-) I właśnie jest czas na jego zniknięcie. Nie wiem jak dokładnie sobie z nim poradzić w doniczce- ale myślę, że posadzenie cebulek nawet teraz może dać radę. Jeśli nie ma planu ich posadzenia, to na zimę doniczki trzeba będzie zadołować albo w jakiś sposób ochronić przed zimnem:-) Pozdrawiam!

      Usuń