poniedziałek, 28 marca 2016

Ogród, kolorowanki i łączenie kropek

.
I jeszcze parę rzeczy. Czytanie książek. Oglądanie sitcomu o spłukanych dziewczynach. Powtarzanie włoskich słówek. Pieczenie, względnie gotowanie. Granie w post-apokalipsę. Gdyby nie one, pisałabym do Was zza krat jakiegoś więzienia o zaostrzonym rygorze, po zamordowaniu całkiem konkretnej liczby osób. I choć podczas rozprawy, nawet sędzia przyznałby, że mnie rozumie, to wciąż mój czyn byłby zdecydowanie niezgodny z prawem. A przecież miałam pozbyć się negatywnego podejścia. Tak. I cały czas nad tym pracuję, ale warunki mam poważnie utrudnione. I poza kolekcją wspomnianą wcześniej, oraz poza konQbkiem, który przytuli, kiedy już nic innego nie pomoże, wszystko inne spycha mnie coraz bardziej w stronę niekontrolowanego wybuchu. A jak zacznę się drzeć, to to będzie trwało... Dlatego dziś, zanim kapituła przyzna mi Pokojowego Nobla, napiszę posta o tym co się dzieje w tym naszym uspokajającym ogrodzie.
Jak może zauważyliście, nie pojawiły się tradycyjne posty o parapetach zadekowanych kiełkującymi roślinami. To niestety nie w tym roku. Zbyt wiele jest niewiadomych, żeby obsadzać grządki- smutne to, ale jeszcze smutniej byłoby wyrywać rośliny, albo wywalać wykiełkowane  maluchy. Zamiast tego czeka nas kilka roślinnych przeprowadzek- nie lubię tego, ale znów- lepsze to, niż spisać je na straty.
Nie na parapecie ale w gruncie- czosnkowe kiełki.
A to już czosnek niedźwiedzi. Dziś prawie zmaltretowany przez psa, ale wciąż żyje. I cieszy niezmiernie!
Pierwsze drgania już poczyniliśmy- trzeba było, bo z ziemi zaczęły wyglądać rabarbarowe mózgi, a na wielu gałązkach popękały już pączki. Ile radości kryje się w takim zielonym, wychylającym się z ziemi knypku. Od razu wszystkie te brzydoty spoza ogrodu przestają się aż tak bardzo liczyć. Czytałam kiedyś artykuł o tym, dlaczego praca w ogrodzie jest dobra dla ludzi. Jeden z argumentów dotyczył endorfin, które ponoć wydzielają się pod wpływem jakiś bakterii glebowych. No to wtykam te łapy w ten nasz piach i chyba działa. Spada mi galopujące ciśnienie, zaczynam zauważać śpiew ptaków i oddycham tak jakby spokojniej. Może wirtualnie, przez zdjęcia też działa?
Mahonia puchnie ten pączek już od niepamiętnych czasów. Czy w końcu coś z niego wyjdzie?
Jeszcze więcej pączków, niż kwiatów, ale są! Pierwsze kwiaty mirabeli!
Krokusy już właściwie kończą.

.
.
Na zakończenie obiecuję, że jak tylko konkrety będą na tyle konkretne, żeby było o czym pisać, wyjaśnię wszystko w kwestii exodusu naszych roślin i wielkich niewiadomych. A na razie niech wielkimi niewiadomymi wciąż będą. Niech rosną, niezapeszone kiełkują, a kiedy wylezą w końcu spod ziemi, będzie czym się chwalić.
A! No i byłabym zapomniała- Wesołych! W końcu to Wielkanocny Poniedziałek! :-)

6 komentarzy:

  1. Uwielbiam po prostu tą przyrodę budzącą sie do życia:)
    Radosnego świętowania:)
    uściski

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też- najlepsza terapia, i to za darmoszkę! Również dobrego czasu- chociaż teraz to już byle bliżej do weekendu!

      Usuń
  2. Pięknie wszystko budzi się do życia, a obserwacja tych zielonych "knypków" chyba każdego uspokaja :).
    Choć mój talent ogrodniczy ogranicza się tylko do uprawy kiełków w kiełkownicy - to jedno mi jeszcze jakoś wychodzi ;), to jak pojechałam na moją zarośniętą działeczkę, to... nie mogłam się powstrzymać i "zrobiłam" grządkę z kiełkującą dymką. Może cebula choć mi urośnie ;) ? No i ten rabarbar od Ciebie...tego chyba nie da się zepsuć ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :-) Widzisz- a ja z kiełkami miałam spektakularną porażkę, w której udział wzięła znaczna ilość pleśni;-) Z cebulką też mi nie szło, ale nasza ziemia podobno "niecebulowa" jest- chociaż kwitnący szczypiorek był super!
      A jak się kolega rabarbar miewa? Rozpanoszył się choć trochę? Bo nasz w doniczkach nic sobie nie robi z ograniczonej przestrzeni:-)

      Usuń
    2. Posadziłam i czekam.... jak pogoda będzie bardziej ... motywująca, to do niego zajrzę ;)

      Usuń
    3. Nawet nie wspominaj tego ohydztwa z oknem. Miejmy nadzieję, że rabarbar się go nie wystraszy:-|

      Usuń