środa, 26 października 2016

Grzybobranie

Krótka historia o tym jak poszliśmy na grzyby:
Niedziela, wsiadamy do Rołcza z zamiarem ostatnich przedwyjazdowych zakupów. I pada To Pytanie.
"Ej, a co na obiad?"
"A nie wiem, ale może pójdziemy do ogródka zobaczyć czy nam ten grzyb co ostatnio był mały wyrósł?"
Wysiedliśmy z samochodu i po dziesięciu minutach wróciliśmy do domu z dwoma i pół kilogramami podgrzybków i jednym zagubionym borowikiem. Wszystko spod naszych brzóz. Oj nie miała racji nasza sąsiadka krzycząc do nas, że ona w lesie nie mieszka;-) 
I w ten oto sposób niespodziewanie trafiły się nam  własne plony. Można gotować i blogować!
Pierwsze grzyby pod jeszcze wtedy nie naszymi brzozami pojawiły się dzięki mojej mamie, która wszelkie skrawki grzybni pozostałe po obieraniu grzybów wyrzucała w tamto miejsce ogrodu. Oczywiście nie licząc wszędobylskich purchawek i muchomorów, dzięki którym nasz ogród wygląda jak sceneria do "Alicji w Krainie Czarów". Dzięki mikoryzowaniu, które przeprowadziliśmy jakiś czas temu, pojawiło się więcej rodzajów grzybów, a te jadalne jakby dostały kopa. Są wielkie i zdrowe, a ponieważ jest już dość chłodno, bez ani jednego robaczka. I to nawet ufo gigant, który miał z 30 centymetrów średnicy kapelusza i ważył ponad pół kilo!
Tylko co zrobić z taką niespodziewaną klęską urodzaju? Pierwsze przyszło mi na myśl risotto, w końcu to absolutny klasyk. Był jeszcze quiche z dodatkiem gruyera i szalotki, a reszta skończyła pokrojona w cienkie plasterki i wysuszona w piekarniku (wymagania- 50 stopni, termoobieg, uchylony piekarnik, cierpliwość i umiejętność ignorowania woni mokrej skarpety unoszącej się w całym domu). Będą na bigosy i inne zimowe dania. 
A póki grzyby są świeże, podjedzmy rozgrzewające risotto. Przepis to wypadkowa ilości grzybów i paru przepisów, z których kiedyś korzystałam (linki na dole dla ciekawych).

 RISOTTO ZE ŚWIEŻYMI GRZYBAMI

1 litr rosołu (z dwóch kostek grzybowych)
200g parmezanu
1/2 kg grzybów (nasze! podgrzybki 'kozaki')
2 szalotki
2 duże ząbki czosnku
pół główki selera naciowego
2 łyżki oliwy z oliwek
1 łyżka masła
400g ryżu do risotto (Arborio)
250ml białego wytrawnego wina
pęczek pietruszki


Przygotowujemy litr wywaru- ja użyłam po prostu dobrej jakości grzybowy rosół z kostki, który rozpuściłam w gorącej wodzie (jak w przepisie na opakowaniu). Parmezan trzemy na drobnej tarce. Pietruszkę drobno siekamy.
Cebulę, czosnek i seler kroimy w drobną kostkę- polecam mikser 'żyrafę', który skróci ten etap znacząco a i kostka będzie drobniejsza. Grzyby oczyszczamy, krótko płuczemy, odsączamy i kroimy na kawałki (nóżki na cieńsze plasterki, kapelusze na trochę grubsze).
W dużym rondlu rozgrzewamy oliwę i masło, dorzucamy rozdrobnioną szalotkę, czosnek, seler i grzyby. Podsmażamy je na średnim ogniu aż wszystko zmięknie ale nie zbrązowieje- jakieś 15 minut powinno wystarczyć.
Dosypujemy ryż, zwiększamy ogień i mieszamy. Dolewamy wino i ponownie mieszamy. Kiedy wino wyparuje (ten zapach!) zaczynamy dolewać rosół. Robimy to stopniowo po chochelce, za każdym razem mieszając i czekając aż płyn się wchłonie. Jeśli rosół się skończy, a risotto będzie wciąż zbyt suche, dolewamy gorącej wody.
Na koniec wsypujemy tarty parmezan i połowę pietruszki. Dokładnie mieszamy, doprawiamy i przykrywamy na dwie minuty. Powszechnie znanym faktem jest, że najlepiej risotto zjeść od razu- wtedy konsystencja jest najlepsza, lekko klejąca i aksamitna. Potrawa wręcz rozpływa się w ustach. Ale na zimno, następnego dnia, też czaruje grzybowym aromatem. Zdecydowanie punkt obowiązkowy na jesienny obiad. To jedno z tych dań, za które można polubić jesień. Choćby na czas machania widelcem.
Obiecane linki pierwotne:
http://www.bbcgoodfood.com/recipes/2364/mushroom-risotto
http://www.jamieoliver.com/recipes/rice-recipes/a-basic-risotto-recipe/

2 komentarze:

  1. o Matko i Córko...ja uwielbiam grzyby..ślinotok totalny podczas czytania..hmm... super.."zazdraszczam"... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe to zapraszamy do nas pod brzozy na grzybobranie:-) a risotto rzeczywiście generuje ogromne ilosci śliny już przy produkcji bo pachnie genialnie:-)
      Pozdrawiamy z Bergamo :-)

      Usuń