niedziela, 9 października 2016

Ogród z widokiem na Krzywą Wieżę

Nie będzie to bardzo długi post, bo i nasza wizyta w Pizie nie była wyjątkowo długa. Podczas naszych włoskich wakacji mieszkaliśmy bardzo blisko- wystarczyła krótka wycieczka samochodem, odrobina szczęścia w poszukiwaniu parkingu i już mogliśmy zlać się z tłumami azjatyckich (głównie) turystów podążających na Plac Cudów. Ale myślę, że nie zdziwicie się, kiedy napiszę, że naszym celem wcale nie było podtrzymywanie wieży. Jak to my, znaleźliśmy ogród z bardzo ciekawą historią i tam ukryliśmy się przed wszędobylskimi selfie stickami.
Należy zacząć od tego, że jako miasto, Piza nas nie zachwyciła. Oczywiście zaliczyliśmy obowiązkową rundkę po Placu Cudów, lawirując pomiędzy zdesperowanymi turystami, z których każdy chciał podtrzymywać Krzywą Wieżę. Zakupiliśmy cudownie tandetny magnes-otwieracz w kształcie wieży właśnie. I po piętnastu minutach mieliśmy dość ludzi, krzyków i trzasku migawek. Nie za bardzo było gdzie uciec, bo poza samym placem Piza wydała się nam dość szara i nieciekawa. W odróżnieniu od innych włoskich miasteczek nie kusiła małymi restauracjami i uroczymi zaułkami. Właściwie poza jednym. Nie łatwo było go znaleźć, ale kiedy w końcu dotarliśmy spodobał się nam od razu. Tutejszy Ogród Botaniczny- zapomniany przez turystów, a z pewnością wart zobaczenia.
Początek był trudny. Kiedy już nawet nasze wifi w telefonie zaczęło się pocić z wysiłku, w końcu znaleźliśmy ukryte wejście. Ogród położony jest jakby wewnątrz podwórka, otoczony głównie budynkami i murem, a wejście wygląda jak drzwi do jednego z nich. Parę razy je minęliśmy, myśląc, że prowadzą tylko do  muzeum. Ale udało się. Zapłaciliśmy za bilet i znaleźliśmy się w oazie ciszy. Co za kontrast z tłumami turystów kilkaset metrów dalej.

Ogród należy do miejscowego uniwersytetu i jest najstarszym w Europie uniwersyteckim ogrodem botanicznym.  Założył go Kosma I Medyceusz i oddał pod opiekę Luci Ghini, włoskiego botanika, twórcy pierwszego zielnika ever. W obecnym miejscu znajduje się od 1591 roku i rzeczywiście widać, że jest się tu od wieków. Może to nie  największy, czy najbardziej spektakularny ogród w jakim byliśmy, ale jego atmosfera jest wyjątkowa. Do dziś pełni on funkcję edukacyjną, a studenci różnych kierunków prowadzą tu badania. Stare mury, nadgryzione zębem czasu donice, odwieczne fontanny- to wszystko potęguje wrażenie autentyczności. Renesans jest na wyciągnięcie dłoni.
Pustkę na wielu stanowiskach tłumaczyliśmy sobie sezonem wakacyjnym.
Charakterystyczne rozplanowanie- centralna fontanna i podłużne stanowiska z wydzielonymi miejscami na poszczególne rośliny.
 
Ogród podzielono na kilka części, między innymi część z ziołami, szkółkę roślin czy szklarnie- między nimi jedna z najstarszych we Włoszech. Z ciekawszych okazów warto odszukać ginko bilobę i ogromną magnolię- obie posadzone w osiemnastym wieku. Albo palmę, która przyciągnęła do ogrodu samego Goethego. Znajdziemy tu też wiele roślin leczniczych czy ciekawe, egzotyczne okazy jadalne (papaja). Jest kolekcja sukulentów w nowoczesnej szklarni, która pozwala utrzymać idealne warunki do ich uprawy. Są lecznicze i jadalne rośliny z Egiptu. I ogromne bambusy, w których szumiącym cieniu można się schować z bułką (tak, bułka to stały element naszych podróży:-)).
Część z roślinami wodnymi i błotnymi była niewielka, ale bardzo mi się spodobała.
Uwielbiam bananowce. Banany to w 'sezonie roboczym' podstawa mojej diety (jestem jak Minionek- powered by bananas:-) ), więc sentyment jest jak najbardziej na miejscu. Tu udało mi się zrobić zdjęcie kwiatu.

Papaja i trzcina cukrowe. Jeszcze młode bo w nowej szklarni.

Nowoczesna szklarnia z idealnymi warunkami dla sukulentów.

A jaką inspirację zapamiętamy my? Po pierwsze, że zaciszny kącik można stworzyć i w centrum pełnego turystów miasta. A po drugie, że nie ma to jak posiedzieć w upalny dzień na ławeczce pod wielkim bambusem. Niewykluczone, że w ciągle zmieniającej się koncepcji naszego ogrodu znajdzie się miejsce na niego. Musimy to tylko dobrze rozkminić, bo tak egzotycznie wyglądająca roślina nie wszędzie pasuje.
Moje ulubione zdjęcie z tego miejsca. Zieleń w milionach odcieni.

Na te strony zajrzałam, przed napisaniem tego posta:
https://www.virtualtourist.com/travel/Europe/Italy/Tuscany/Pisa-145950/Things_To_Do-Pisa-Botanic_Garden-BR-1.html
https://en.wikipedia.org/wiki/Orto_botanico_di_Pisa
https://en.wikipedia.org/wiki/Luca_Ghini
http://www.atlasobscura.com/places/botanical-garden-of-pisa
http://www.tuscanypass.com/tuscany_attractions/9052_botanical-garden.html

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz