niedziela, 6 kwietnia 2014

Układam klocki młotkiem

To będzie bardzo krótki post w związku z tym, że w moim świecie na najbliższe tygodnie czas wolny (a właściwie czas w ogóle) anulowano. Próbuję się w tym wszystkim ogarnąć, ale to jak układać domek z lego, duplo i drewnianych klocków na raz. I duplo jest tu najbardziej adekwatną nazwą. Tym czasem wiosna operuje w ogrodzie. A nikt jej nie przeszkadza.
No może przeszkadza minimalnie- zobaczcie jak wygląda nasze odchwaszczone malinisko. Rzuciłam się jeszcze w truskawki dookoła jabłonki, ale energii mi już na zdjęcie nie starczyło. Wszystko to w krótkich przerwach w życiu, stąd tak mizernie. W planach jest jeszcze borówkowisko, które zarosła gwiazdnica i róże pomarszczone, którym trzeba poprzycinać suche pędy. I jeszcze gałęzie brzozowe trzeba po wichurach pozbierać. I dosiewy zrobić. To na razie lista priorytetów.
A to kilka kwiatków- odchwaszczona sasanka zachwyca ilością kwiatów. I tradycyjny, żółty ni to chwast, ni to kwiatek.
 
A na koniec zdjęcie, które całkiem nieźle odzwierciedla bajzel, jaki panuje w moim życiu w obecnej chwili. To jest półka znajdująca się nad biurkiem. Załadowana do granic możliwości- miejsce na książki skończyło mi się już dawno. Do tego milion dodatków- kartki z notatkami, pieczątka do pracy, szablony bród, które odrysowywałam na prezentowe kubki, minutnik, dziwne figurki, z których każda coś przypomina... Siedziałam na łóżku i kiedy spojrzałam na te półki, zobaczyłam swoje życie. Taka wieczorna metafora- chyba mi się już mózg przegrzewa.
I to tyle. Przepisów na dobre nomz nie będzie, bo blogerka nie ma czasu gotować. Jak tak dalej pójdzie, to trzeba będzie odwołać Wielkanoc.

PS. Ale bym upiekła jakieś ciacho...!

4 komentarze:

  1. Jeśli polka obrazuje Twoje życie, to ja tu widzę piękny drewniany dom :). Juz sie wpraszam na parapetowe ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiesz, jak się zmieścisz- bo to na razie chyba najbardziej realny metraż w moim przypadku;)

      Usuń
  2. No to faktycznie dzieję się w Twoim życiu, oj dzieje:)
    Życzę Ci żeby się jakoś dzień naciągnął i udało się wszystko pozałatwiać, żebyś mogła cieszyć się chwilami spędzanymi na plewieniu gwiazdnicy hihih Bo do niej to trzeba i czasu i nerwów:D
    Moja mama jak się o niej wspomni to zmienia kolor...hihih ze złości;)
    Pozdr

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To łączę się z Twoją mamą w bólu:) Chociaż bardziej od gwiazdnicy nienawidzę perzu- te ciągnące się korzenie, brrrr. Przy nim wyrywanie gwiazdnicy to prawie medytacja- tylko ona za to odrasta na potęgę. Ale na dzień dzisiejszy chętnie bym poplewiła zamiast tak ganiać.

      Usuń