niedziela, 24 sierpnia 2014

Mirabelki eksperymentalnie

Moje mirabelkowe zmartwienia okazały się zbędne- po naszym powrocie z wakacji wciąż czekały na nas gałązki obwieszone złotymi śliwkami. Mogę spokojnie planować wypieki i przetwory. Tylko nie mam pewności, czy na samym planowaniu się nie skończy, bo niestety praca zaczęła wrzeć jak tylko się zaczęła. W tym tygodniu uskuteczniłam dwa mirabelkowe eksperymenty- oto efekt pierwszego z nich. Mirabelka na wytrawnie.
Tydzień temu les mirabelles bawiły się na weselnym garden party. Poza piękną rabatą floksów, którą fejsbukowi i instagramowi zaglądacze mieli okazję zobaczyć na profilu, wyczaiłam jeszcze kilka inspiracji kulinarno ogrodowych. Jedna z nich związana była z pieczenią nadziewaną morelami- a gdyby to były mirabelki, pomyślałam. I kiedy tylko znalazłam wolną chwilę poczyniłam eksperyment- kurczaka nadziewanego mirabelkami. Efekty?

GRILLOWANY KURCZAK NADZIEWANY MIRABELKAMI
podwójna pierś z kurczaka
ok. 10 mirabelek
kilka gałązek tymianku cytrynowego
pieprz
cytrynowa sól
Do podania
sałata masłowa
kilka listków buraka
kwiaty begonii
odrobina oliwy 
sól i pieprz


Mirabelki myjemy, usuwamy pestki i kroimy na ćwiartki. Dodajemy pieprz i listki tymianku cytrynowego. Można dodać brązowego cukru dla złamania kwaśności mirabelek (wg. mnie to dobry pomysł bo nadzienie jest mocno kwaśne, konQbek jednak woli kwaśność:)) Mięso myjemy, dzielimy na pół i okrawamy z niepotrzebnych skrawków. W każdej piersi wycinamy dość dużą kieszonkę i nadziewamy mirabelkami.
Kurczaka pieczemy na rozgrzanym grillu- mięso jest gotowe dość szybko ponieważ nadzienie grzeje je od środka:). Jeśli ogień będzie zbyt ostry to zewnętrzna część spali się zanim środek zdąży się upiec. Kurczaka można też przygotować w piekarniku. 
Mięso posypujemy solą po upieczeniu-użyliśmy cytrynowej soli morskiej. Nazywana jest fiore di sale (mąka solna) ponieważ jest bardzo drobna. Można nią posypywać nawet zimne potrawy, a ona się rozpuszcza. Jeśli mięso posolimy przed pieczeniem, kurczak stwardnieje.
Oto rzeczona sól,
Sałatę myjemy i liście rwiemy na mniejsze kawałki. Dodajemy pokrojone liście buraka i kwiaty begonii. Są one kwaskowym akcentem i wyglądają bardzo dekoracyjnie. Pamiętajcie jednak, że jeśli begonię kupiliście w sklepie to trzeba odczekać jakiś czas, ponieważ nie wiadomo czym była wcześniej pryskana. Najlepiej potrzymać ją w domu ok. 2 tygodnie podlewając własną wodą i nie dodając żadnej chemii. Sałatę z dodatkami skrapiamy oliwą i dodajemy przyprawy do smaku.
I co ja myślę o takim obiedzie? Myślę, że mirabelki są kwaśne. Dla hard corów jak konQbek to będzie jak znalazł, dla mnie jednak śliwki były zbyt kwaśne. Myślę, że można ten smak złamać brązowym cukrem, dobrze zrobi też dodanie czosnku.
I to tyle na dziś, bo pomimo nędznej pogody mamy zamiar zrelaksować się w ogrodzie. Zaraz zawijamy nowy hamak (już po testach- wyższa szkoła jazdy, ale jaki wygodny!), leżak i parę koców, znajdzie się też miejsce na kawę  w termicznym kubku, książkę i może jakieś małe słodkie nomz. Do napisania!

6 komentarzy:

  1. Kurczak prezentuje się przepysznie. Połączenie mięsa i owoców jest super.
    Pozdrawiam
    Monika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Zgadzam się- mięso w połączeniu z owocami zawsze mnie urzeka:)

      Usuń
  2. O łał, chyba jutro pobiegnę narwać mirablek, póki są :). Jeszcze nie wiem, czy takie połączenie mi spasuje, ale spróbować warto.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie,że warto, szczególnie że mirabelki są właściwie dostępne za darmo przy pierwszej lepszej alejce czy polnej drodze:) A jeśli jeszcze jesteś fanką mocno kwaśnych smaków to ta potrawa jest jak znalazł:)

      Usuń