niedziela, 10 lutego 2013

Boczniaki

Nasze zakupy- to białe w worku to grzybnia
Wśród miliona nasion, które kupiłam tej wiosny znalazły się dwa worki z grzybnią- Boczniaka zwykłego i cytrynowego. Przyznam, że były droższe niż pozostałe [ok. 15 zł w markecie ogrodniczym], ale wizja własnego pieńka z grzybkami była zbyt kusząca, żeby się jej oprzeć.
 Kilka dni po kupnie grzybni udało nam się dorwać dwa pieńki dębowe długości ok. 1,5m. Po wyczytaniu instrukcji z torebki i kilku stron na temat grzybów [np. wytwórni grzybni Tyrmycel i świat kwiatów] zakupiliśmy 3 opakowania folii spożywczej i przystąpiliśmy do dzieła.
Na początek nawierciliśmy otwory w pieńkach- na głębokość wiertła. Po krótkiej dyskusji otwory wywierciliśmy spiralnie, tak, żeby grzybnia przerosła jak najbardziej równomiernie [czy metoda zadziała zobaczymy...]. Potem za pomocą metalowych bolców i młotka wbiliśmy kołeczki z opakowania w otwory. Każdą dziurkę zatkaliśmy kawałkiem korka [na szczęście znalazła się całkiem spora kolekcja w domu]. Te konstrukcje owinęliśmy folią, zrobiliśmy w nich kilka dziurek i postawiliśmy w ciepłym i w miarę jasnym miejscu w piwnicy. Zostały nam dwa kołeczki, które chcemy umieścić w pieńku po wyciętej jesienią akacji, ale z tym musimy poczekać na cieplejsze dni. Mam nadzieję, że do tematu boczniaków wrócimy latem, kiedy zadomowią się na dobre w naszych pieńkach.
Pieniek z wdanym grzybem

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz