środa, 4 grudnia 2013

Dokarmiamy ptaki?

Dokarmianie ptaków jest bardzo popularne zajęcie- Niemcy wydają na nie podobno około 10 milionów euro rocznie. Nie wiem jakie są dane dotyczące Polski, ale każdy z nas chyba pamięta robienie karmników w szkole i wieszanie słoniny przy klasowym oknie. Temat jest jednocześnie dość kontrowersyjny, bo zimowe pomaganie skrzydlatym zwierzakom zdaje się mieć tylu zwolenników co przeciwników.
Najważniejsze pytanie jakie powinniśmy sobie zadać to "po co?". Z jakiego powodu dokarmiamy ptaki? Żeby pomóc im przetrwać srogą zimę? Żeby ocalić zagrożone gatunki? Okazuje się, że nie do końca. Najczęstszymi gośćmi karmników są bowiem raczej pospolite ptaki- wróble i sikory. I jak wiele innych dzikich zwierząt, nie potrzebują one naszej pomocy, żeby dotrwać do wiosny. W tej kwestii zgadzają się wszystkie źródła, do których dotarłam. W takim razie po co? Dla radości obserwowania ptaków, dla celów badawczych (np. sikorki, które odwiedzały karmnik Adama Wajraka były obrączkowane, dzięki czemu można było prześledzić obszary ich migracji) i edukacyjnych (przy szkołach), czy z powodów ogrodniczych (przy karmnikach wyjedzona jest większość szkodników). Bez względu jednak na to z jakiego powodu dokarmiamy ptaki powinniśmy pamiętać, żeby im nie szkodzić. Jak temu zapobiec? Odpowiadając sobie na kilka prostych pytań.
Pytanie pierwsze- kiedy? Z tego co wyczytałam są dwie opinie. Ta mniej popularna mówi, żeby zacząć wcześnie- nawet w październiku, żeby ptaki miały czas przyzwyczaić się do miejsc żeru. Druga, zdecydowanie częściej powtarzana opinia mówi, żeby zacząć podczas pierwszych mrozów i śniegów. Wtedy ptaki będą mogły się wspomagać pokarmem od nas w najtrudniejszych momentach, ale poza tym będą miały motywację do szukania jedzenia na własną rękę (powinnam napisać skrzydło:)). W tym roku zaczęliśmy wcześnie, przed ochłodzeniem- myślę, że za rok poczekamy dłużej. Co ważne, jeśli zaczynamy dokarmiać ptaki, bądźmy konsekwentni. Ptaki przyzwyczajają się do miejsc w których jest pożywienie. Pamiętajmy o dokarmianiu szczególnie na przedwiośniu- to jest najtrudniejszy okres dla wielu zwierząt.
Nasze pierwsze podejście do dokarmiania- dość wcześnie. Kupiliśmy połączone ze sobą woreczki, które rozcięliśmy, żeby nie było za dużo jedzenia na raz.
Pakuneczek gotowy do powieszenia.
Wbrew pozorom konQbek nie poluje na ptaki ale umieszcza sznurek poza zasięgiem kotów. Wszystko było świetnie zaplanowane poza doborem sznurka- dratwa nie jest odporna na pogodę.
Tyle z pakuneczka zostało.
Pytanie drugie- jak? Najprościej mówiąc czysto i bezpiecznie. Czysto- czyli bez zepsutego jedzenia i nagromadzonych odchodów. Nasz karmnik powinien mieć wysuwaną podłogę- to ułatwia usuwanie nieczystości, w których gromadzą się szkodliwe bakterie. Bezpiecznie- czyli niedostępnie dla drapieżników i z miejscem na ucieczkę (na przykład przy dużym krzaku, w którym ptaki mogą się schować). Wiele źródeł zaznacza też, żeby nie umieszczać karmników na oszklonych werandach, ponieważ ptaki podrywając się do ucieczki mogą uderzyć w szyby.
Pakunek wisi na gałązce tak cienkiej, że nie wdrapie się na nią kot.
Obżarta do cna świdośliwa stanowi świetny i bezpieczny punkt wypadowy.
Pytanie trzecie- czym? Najoczywistsza odpowiedź to tym co ptaki znalazłyby same. Absolutnymi faworytami są słonecznik (może być łuskany lub w skorupach, choć z tymi grubszymi nie wszystkie ptaki sobie poradzą) i inne nasiona. Jeśli chcemy wywiesić klasyczny kawałek słoniny pamiętajmy, żeby była niesolona (zresztą nic solonego i przyprawionego ptakom nie podajemy) i świeża (na słońcu jełczeje- po około dwóch tygodniach należy ją zdjąć). Często wystawiany dla ptaków chleb to średni pomysł- wielu ptakom szkodzi (szczególnie ten na zakwasie) i szybko się psuje. Od popularnych suszonych owoców lepsze mogą być mrożona jarzębina, czarny bez czy inne jagody- nie pęcznieją one po zjedzeniu i ptaki podobno trawią je łatwiej. Dobrym pomysłem mogą być też przygotowywane gotowe mieszanki, które gwarantują tak ważną dla zwierząt zróżnicowaną dietę. Chociaż mam pewne wątpliwości, czy orzeszki ziemne z zakupionej przez nas mieszanki to dobry pomysł- nie spotkałam się nigdzie z informacją, że nie nadają się dla ptaków, ale z pewnością nie są naszym rodzimym pokarmem.
Sikory zdają się nie podzielać mojego dylematu w kwestii orzeszków ziemnych.
 Jeśli chodzi o nas i nasz ogród, to zawsze byłym zwolenniczką dokarmiania ptaków. Głównie z egoistycznych powodów- obserwowanie tych skrzydlatych gości sprawia mi wielką frajdę. Wyżeranie szkodników to też istotny dla mnie argument. Od kiedy jednak przeczytałam, że jeden z moich największych zwierzakowych autorytetów- Adam Wajrak, ma wątpliwości czy dokarmianie ptaków ma sens, wiele o tej kwestii myślałam. I wydaje mi się, że dopóki robimy wszystko, żeby im nie zaszkodzić to dlaczego nie? Jeśli pamiętamy, że ptaki dokarmiamy, a nie karmimy, jeśli wiemy co, kiedy i jaki im podać i w końcu, jeśli chcemy zaprosić je do ogrodu.
 
 A jeśli zastanawiacie się czy wystawienie karmnika to nie zbyt duża ingerencja w ekosystem, a chcielibyście cieszyć się obecnością ptaków w ogrodzie, jest jeszcze jeden sposób- odpowiednie rośliny. Już kiedyś pisałam, że krzewy świdośliwy w naszym ogrodzie to jedna wielka stołówka. My niewiele tych owoców jemy- zostają na gałązkach, a ptaki z całej okolicy zlatują się, żeby podjeść. Zostawcie trochę aronii, porzeczek, czarnego bzu czy berberysu- ptaki same znajdą do nich drogę. Moja mama co roku zostawia nasiona kosmosów, bo przyciągają do ogrodu drozdy.
I myślę, że w takim kierunku będziemy podążać- zadbamy o to, żeby nasz ogród sam w sobie był atrakcyjny dla ptaków, wtedy nie będziemy musieli wspomagać się karmnikami.
Na koniec garść linków do różnych źródeł ekologiczno-ornitologiczno-hobbystycznych. Polecam lekturę!
Jestem bardzo ciekawa Waszych opinii dotyczących dokarmiania ptaków. Dokarmiacie?

18 komentarzy:

  1. my przed domem mamy karmnik i częstujemy ptaszki ich jedzonkiem, ziarnami itd :) niech zajadają! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. My jeszcze nie dokarmiamy. Rzeczywiście czekamy na te pierwsze śniegi i mrozy. :)
    Na razie zostały jabłka, owoce dzikiej róży i inne, które cieszą się popularnością. :)
    Uwielbiam obserwować ptaki, zwłaszcza, że często żywi się u nas dzięcioł. Oprócz tego zawsze gdzieś wisi słoninka, no i nie mamy kota, co tylko ułatwia nam sprawę. :))
    Uściski,
    Ilona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! Dzięcioła Wam zazdroszczę- do nas zagląda tylko czasami, ale ma więcej roboty w pobliskim lesie, to po mu na nasze brzozy:)

      Usuń
  3. Ja też lubię obserwować ptaki, dlatego też dokarmiam. Fakt faktem nie tak profesjonalnie (nie mam łuku ;)), po prostu wysypuję wszystko na parapet. Sposób sprawdza się zwłaszcza teraz, bo Pierworodny też lubi te obserwacje :). A już dokarmianie kaczek nad rzeką lub stawem - no rewelka po prostu - Mały jest wniebowzięty :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I wielka wartość w takim dzieciakowym obserwowaniu- okazja do zadania miliona pytań, zapamiętania nazw i nauczenia się, że zwierzętom można pomagać. Jak to mądrzy ludzie mówią- "czym skorupka...":)
      Buziaki!!!

      Usuń
  4. Zaczęłam dokarmiać jakieś 2 tyg.temu.Pani sikorka zapukała w okno dzióbkiem jak by chciała powiedzieć,daj jeść już cza.Tak jak piszesz podaję słoninkę,pestki łuskane słonecznika,dyni,Ziarenka mieszane,orzechy.Odwiedzają mnie wróbelki,sikorki,grubodzioby,sójki dzwońce i kos(chyba,cały czarny z żółtym dziobkiem)W zimie robali latających brak to pomagam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie- w zimie dieta ptaków jest siłą rzeczy mało urozmaicona- brakuje w niej owadów, dlatego dodatki typu słonina są bardzo mile widziane.
      Tylko pozazdrościć tak różnorodnych gości! I jeszcze się zapowiadają pukaniem- to dopiero dobrze wychowana menażeria! :) Pozdrawiam!

      Usuń
    2. No właśnie sama byłam zdziwiona,próbuję robić fotki przez okno cichcem ale mi ptactwo daje dyla niestety.

      Usuń
    3. :) Bo one są nieśmiałe- u nas sikory też w magiczny sposób wyczuwają kiedy kieruje się na nie obiektyw.

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. Hehe, potrzeba matką wynalazku:)) A ja zobaczyłam motyw z jabłkiem nabitym na gałęzi u Ciebie na blogu- to dopiero super pomysł. Coś czuję, że jutro wzbogacę dietę naszych skrzydlatych gości:) Pozdrawiam!

      Usuń
    2. Jabłka, jak najbardziej, będą przyciąć kosy i kwiczoły , sikorki też sobie nie odmówią :))
      Jak będzie śnieg i mróz w styczniu będą się zlatywać całe stada do Ciebie :)

      Usuń
    3. :) Dziękuję! U nas dominują sikory, z chęcią zaprosiłabym i innych skrzydlatych gości- mam nadzieję, że skuszą się na jabłkowe zaproszenie:)

      Usuń
  6. Witam,
    co do zdziczałej działki (usunęliście stare drzewa, krzaki, gałęzie) to powinnaś zostawić jakiś kawałek ogrodu dla ptaków (w rogu, lub w pobliżu innych krzaków i drzew za ogrodzeniem), tak aby połączyć dużą powierzchnię dla zwierząt: ptaków, jeży. Nie kosić tam trawy. Najlepiej, żeby był to fragment do którego rzadko zagląda człowiek. Jeżą przydadzą się skrzyneczki drewniane, obłożona liśćmi i przykryte stosem gałęzi. Przezimują w ten sposób. Przeczytaj sobie u wujka google. Także budki dla ptaków (rozmiar budek wg. J.Sokołowski) możesz powiesić i czyścić raz w roku lub pnie w środu wydrążone z daszkiem z drzewa i trzciny, fajnie wyglądają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam na blogu:) Mamy takie miejsce w ogrodzie, szumnie nazywane laskiem, gdzie rosną sobie drzewa (różne iglaste i brzozy) i panuje ledwie kontrolowana dzikość, żadnego koszenia;). Mamy tam też górę gałęzi dla ewentualnych rezydentów- domku dla jeża jeszcze się nie dorobiliśmy, ale guglowaliśmy już kilka razy i rzeczywiście wujek google ma wiele w tej kwestii do powiedzenia:) Pomysł z budkami jest świetny (szczególnie pniaki z daszkami- super!) ale musielibyśmy powiesić je bardzo wysoko, ze względu na koty z sąsiedztwa. Dziękuję bardzo za komentarz i pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  7. Jak zobaczyłem Kubka z łukiem to pomyślałem, że w końcu będzie jakaś akcja ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, no przecież była akcja! Emocje sięgały zenitu:)

      Usuń