niedziela, 11 sierpnia 2013

Najlepsze czekoladowe ciasto

Czy pisałam już, że lubię pinterest? Po tym przepisie powinnam sobie to wytatuować na jakiejś widocznej części ciała. Kilka dni temu na mojej tablicy pojawił się przepis niejakiej foodess. Zobaczyłam zdjęcie i pomyślałam, że to jakieś wielce skomplikowane ciasto, wymagające dużych umiejętności. Nic bardziej mylnego. Jeśli macie wolne 15 minut, znacie swój piekarnik i właśnie napadła was ochota na coś czekoladowego, to jesteście w pełni wykwalifikowani do zrobienia tego ciacha!
 
**Minister Zdrowia ostrzega- przygotowywanie tego ciasta może spowodować gwałtowne odwodnienie organizmu, spowodowane nadmierną produkcją śliny. Ze względów bezpieczeństwa należy mieć w pobliżu szklankę wody, żeby wyrównać niedobór. Ze względów estetycznych należy mieć w pobliżu chusteczkę do wycierania kapiącej śliny.**

Ale zacznijmy od czegoś zupełnie z innej beczki. Wczoraj wybraliśmy się na Wrocławski Bazar Smakoszy (nie mają swojej strony, ale to ich profil na fejsbuku). Świetna inicjatywa, choć widać, że to dopiero początki. Udało nam się kupić kilka naprawdę pysznych rzeczy:
-sery korycińskie (tu szalała mama, wzięła naturalny i z jakimiś ziołami)i kozi "Sir Grill", który mamy zamiar ugrilować i spróbować 
-pomidory o tak poetyckich nazwach jak zebra czy czarny tygrys, jeżyny i ciekawą czarną sałatę
-aroniowy susz do przygotowywania herbatki
-niepasteryzowane piwa (w tym migdałowe-hm?)
-cydr trzebnicki (po degustacji- dobra rada, nie pijemy na pusty żołądek po całym dniu pracy w ogrodzie, chyba, że chcemy skończyć z głupkowatym uśmiechem na rozanielonej twarzy; producent wprawdzie procentów nie podał, ale podejrzewam, że cydr jest nieco mocniejszy niż piwo)
-pyszną wędzoną pasztetową (lub, jak mawia babcia "leberkę")- już się skończyła; dla samych wędlin od państwa Maryniak pojedziemy tam jeszcze nie jeden raz
-napój MioMioMate dla brata, fana yerby; od bardzo zaangażowanego społecznie pana
-syrop waniliowy (użyty do ciacha- pyszności!)
-sok gruszkowo-jabłkowy od Kasieńki.
Moja recenzja Bazaru jest pozytywna, z małymi "ale". Niewątpliwym plusem jest tam atmosfera- z każdym można porozmawiać, pożartować, wypytać co, jak i dlaczego. Można kupić coś do wkąszenia na miejscu, co pomaga przetrwać buszowanie między straganami (my skusiliśmy się na portugalskie babeczki i malinową gorącą czekoladę, były jeszcze inne słodkości, owocowe smoothie i kawa). Ucieszyła mnie też obecność Pizca Del Mundo o której pisałam w tym poście. Minusy? Na fb było podane, że bazar zaczyna się o ósmej. Byliśmy tam chwilę po i jeszcze nie wszyscy byli gotowi. Jako osobie przyzwyczajonej do bezosobowych supermarketów, było mi trochę niezręcznie patrzeć sprzedawcom na ręce, kiedy rozpakowywali towary. Znacznie lepiej poczuliśmy się, kiedy mogliśmy się wtopić w coraz bardziej gęstniejący tłumek kupujących. I tu pojawia się drugi minus- trochę za mało miejsca. Ale widzę duży potencjał i mam nadzieję, że i kupujący i sprzedający przekonają się do tego wydarzenia.
A teraz czas na ciacho- z kupionym na bazarze syropem waniliowym od JemCoDobre (sprzedają też w necie) i naszymi ogrodowymi różami. Ślinianki w ruch!

WILGOTNE CZEKOLADOWE CIASTO Z RÓŻANYM KREMEM MASCARPONE

 Na ciasto
300g mąki
500g cukru
100g ciemnego niesłodzonego kakao
1 i 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
3/4 łyżeczki soli
2 jajka
250ml maślanki
1/2 kostki stopionego masła
1 łyżka syropu waniliowego
250ml gorącej kawy (np. rozpuszczalna od Pizca del Mundo- dwie łyżeczki na 250ml wrzątku)

Na krem
10g płatków róży
100g cukru
szczypta kwasku cytrynowego
250g serka mascarpone

Nagrzewamy piekarnik do 175*C. Mieszamy mąkę, cukier, kakao, sodę i sól. Dodajemy jajka, maślankę, rozpuszczone masło i syrop waniliowy. Mieszamy do otrzymania jednolitej masy. Dodajemy kawę i nie przejmujemy się, że ciasto jest bardzo lejące. Okrągłą formę do ciasta smarujemy masłem i posypujemy mąką. Wlewamy mieszankę i wstawiamy do pieca. Pieczemy około  45minut, w połowie pieczenia przykrywając wierzch ciasta aluminiową folią, żeby się nie spalił. Ciasto jest gotowe, gdy wsadzony w nie dźgulec nie jest mokry od lejącego ciasta (okruchy przykleją się zawsze). 
Ciasto wyjmujemy i studzimy- dopiero ostygnięte wyjmujemy z formy. Kiedy jest całkiem zimne przekrawamy je na pół.
Przygotowujemy krem- płatki róż ucieramy z cukrem i kwaskiem cytrynowym do otrzymania "różowego cukru". Dodajemy serek i jeszcze chwilę ucieramy. Rozkrojone ciasto smarujemy serem po środku i przykrywamy drugim kawałkiem ciasta. I JEMY!!!
Kremik- dobrze przełamuje czekoladowość ciasta
Nie dekorowaliśmy go z góry bo szkoda nam było tej pięknej struktury
Kęs doskonały
Ciasto jest cudownie wilgotne i bardzo mocno czekoladowe. Dzięki łatwości przygotowania świetnie może służyć jako ciasto na nagłe sytuacje (tak zresztą reklamuje je foodess). Gorąco polecam!!!

9 komentarzy:

  1. Bardzo smacznie wygląda, szkoda że nie mam róży.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Podobno w niektórych marketach bywają płatki róży w cukrze- powinny też dać radę:)

      Usuń
  2. Czy to nie błąd - do ciasta potrzeba pół kg cukru???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety tak (a dupa rośnie...:))- gwarantuję, że przy 100g kakao ciacho nie jest zbyt słodkie. Można pewnie zmniejszyć ilość cukru- nie próbowałam, ale podejrzewam, że będzie po prostu bardziej przypominało gorzką czekoladę.

      Usuń
  3. Nie znam jeszcze mojego piekarnika - ale to może byc okazja do przetestowania maszyny,prawda?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak! Będziesz tylko musiała ciacho poobserwować, żeby w dobrym momencie wyjąć:) Właśnie zjadłam kawałek z kawą i zastanawiam się, czy nie dzwonić na porodówkę:)

      Usuń
    2. I oczywiście daj znać jak wyszedł!:))

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. To się nazywa wzorowa postawa! ;) Czekam na wieści jak wyszło:)

      Usuń