środa, 2 października 2013

Kruche z bezą

Dziś zapraszam na pierwsze październikowe ciasto.
No i jesień. Wprawdzie nawet słoneczna, ale za to zimna- człowiek jakoś tak naturalnie przeprasza się ze swetrami, grzejącymi kocykami i kubkami czegoś gorącego. Dziś poszliśmy na ogródek uskutecznić prawdopodobnie ostatnie koszenie w sezonie i po szóstej zaczęło robić się ciemno. Na dodatek było niewiele ponad zero stopni- a róża wariatka ma pąki. Po powrocie do domu zasiadłam z kubkiem kakao i książką na kolanach. Kiedy się obudziłam (...), myślałam że to środek nocy a była dopiero 20:30. Takie oszukaństwa tylko jesienią.
Ponieważ ostatnie dni dały mi w kość, potrzebuję jakiegoś czasoumilacza. Na razie ograniczam się do aplikacji: dobrej, refleksyjnej muzyki, ruchu i tańca do utraty tchu, wizyt w coraz bardziej jesiennym ogrodzie, książki o rudej felczerce i cukru w najróżniejszych postaciach. Jestem otwarta na sugestie:)
Moją propozycją walki ze złą passą jest niezwykle satysfakcjonujące ciasto- proste, smaczne i efektowne. Przepis jest odwieczny- w starym zeszycie mojej mamy figuruje jako "Ciasto ze śliwkami Elki Florek". Elka Florek nie jest już dawno Florek, za to wciąż jest moją chrzestną i osobą odpowiedzialną za to ciacho. 

CIASTO Z PRAWIE-BEZĄ (ELKI FLOREK) (przepis na dużą blachę)

Na ciasto
1 kostka zimnego masła lub margaryny
3 żółtka
3 szklanki mąki
3/4 szklanki cukru
2 łyżeczki proszku do pieczenia

owoce (u mnie brzoskwinie, mogą być śliwki, gruszki, jabłka itp.)

Na 'bezę'
3 białka
1/2 szklanki cukru
1 torebka cukru cynamonowego
szczypta soli

Piekarnik nastawiamy na 170*C. Dużą prostokątną blachę smarujemy tłuszczem i wysypujemy bułką tartą. Zagniatamy ciasto- można wymieszać składniki za pomocą miksera. Jeśli jest zbyt gęste można dodać śmietany. Blachę wylepiamy ciastem, na nim układamy ćwiartki brzoskwiń, lub inne owoce. Z białek i szczypty soli ubijamy pianę, stopniowo dodajemy cukier. Wykładamy na owoce, tak, żeby piana je przykryła- warstwa nie musi być gruba. Pieczemy aż beza się zrumieni (około 60 minut)- ogień nie może być za wysoki, żeby nie przypalić piany.
Jeszcze na drzewie
Zbliżenie na bezę
Walczymy z jesienną melancholią czy ją celebrujemy? W obu przypadkach ciasto się sprawdzi:)
Polecam to ciasto na długie październikowe wieczory.
A jako akompaniament polecam:
- starszą lub nowszą muzykę The XX, albo coś Daughter (np. taki smutas)
-pyszną kawę (od Etno Cafe- mistrzostwo świata)
-ciepłe skarpetki
-mruczącego kocura na kolanach (u nas funkcję tę spełnia Teodor, tylko jakoś tak zazwyczaj ląduje na konQbkowej lub mojej szyi).
Normalnie jesień pełną kasztanów gębą.

2 komentarze:

  1. Aż zamarzył mi się taki wieczór...
    Kakao, książka, skarpety i muzykę da się załatwić już na dzisiaj!
    A ciasto na pewno, bo wygląda obłędnie! :))
    Pozdrawiam,
    Ilona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) Prawda, że jakoś tak ciągnie w te kocyki i skarpetki?:)

      Usuń