piątek, 2 maja 2014

Czyn majowy

Postanowiliśmy się poświęcić i przeprowadzić majowy eksperyment- wyruszyliśmy na wyprawę, w celu sprawdzenia przydatności Arboretum Leśnego w Sycowie jako miejsca weekendowej rekreacji. Oto efekty naszych badań.

Arboretum w Nadleśnictwie Syców powstało stosunkowo niedawno- w latach 90tych. Od tego czasu, z pierwotnej szkółki leśnej, przekształciło się w ciekawy ogród o dużej powierzchni. Główną zaletą tego miejsca jest różnorodność- znajdziemy tu ogromne łąki, pięć zbiorników wodnych z kładkami, tradycyjne rabaty i nasadzenia typowo leśne. Pasjonatów zaciekawią z pewnością tutejsze kolekcje roślin wodnych i chronionych.
W brzozowym lasku czmychnęła przed nami sarna. Na skoszonych łąkach można się rozłożyć i biwakować. Na zdjęciu na dole po lewej widać w oddali przepiękne kwitnące jabłonie. W wielu miejscach czekają na nas niespodzianki, jak te magnolie w sosnowym lesie na dole po prawej.
Na wzgórzu znajduje się kamień pamiątkowy i drzewa zasadzone przez córkę prof. Białoboka.
A z wzgórza rozciąga się rozległa panorama na ogród i stawy.
Niewątpliwie atrakcyjnym elementem arboretum są stawy. Nad częścią z nich przeprowadzono pomosty i kładki z ławeczkami i stolikami. Można sobie usiąść i zrelaksować się słuchając rechoczących żab (jeśli odwiedzimy ogród wiosną:)) i popodglądać łabędzie gniazda.
Taki piknik na pomoście to dopiero sielanka. Niestety to miejsce było już zajęte, ale bez trudu znaleźliśmy cichy zakątek, w którym mogliśmy uraczyć się naszymi zapasami.
A to nasza miejscówka piknikowa i wiktuały- focaccia z serkiem powoli staje się tradycyjna:)
Kolejnym interesującym miejscem, które przyciąga zwiedzających szczególnie w maju, jest część lasu z nasadzeniami różaneczników. Niektóre krzewy są już naprawdę duże. W tym parku różanecznikowym, jak w większości ogrodu, nie ma wyznaczonych formalnych ścieżek. Czasem trasę sugeruje skoszona trawa, ale często sami decydujemy, którędy chcemy iść. Dzięki temu można podziwiać rośliny naprawdę z bliska a rodzice nie muszą trzymać dzieci na smyczy:)
Oszałamiający zapach azalii pontyjskiej spowodował, że chyba zdecydujemy się posadzić jedną w okolicy hamaka. Niektóre krzewy już kwitły, jednak większość pąków była jeszcze stulona. Ale wyobrażam sobie jak pięknie musi wyglądać ta aleja (zdj. po prawej na dole), kiedy wszystkie różaneczniki pokrywają się kwiatami.
W arboretum znajdziemy wiele roślinnych perełek. Często czekają na nas w zupełnie zaskakujących miejscach- jak mięta pieprzowa obrastająca brzeg jednego stawu, kapturnica wśród trzcin czy wielka kępa czosnku niedźwiedziego pod jednym z drzew. W niektórych miejscach znajdują się tablice informacyjne z ilustracjami i można się dowiedzieć na przykład o hodowanym w arboretum motylu niepylaku apollo (widzieliśmy go nawet na żywo). Czasem brakuje jednak oznaczeń i pewna jestem, że wiele ciekawych roślin umknęło mi, bo nie potrafiłam ich po prostu rozpoznać swoim niefachowym okiem.
Czosnek niedźwiedzi jest zachwycający- ostrym zapachem i pięknymi białymi kwiatami. Podejrzewam, że to żółte afro to jakiś żarnowiec. Aż się ruszał od żerujących na nim trzmieli. Kapturnica w dziczy bardzo nas zaskoczyła- rzadko widuje się owadożerne rośliny poza szklarnią- a niektóre radzą sobie u nas doskonale.
W sycowskim arboretum wielu znajdzie coś dla siebie- fanatycy roślin odkryją ciekawe okazy, spragnieni relaksu wyciszą się w jakimś zakątku, a dzieci wyszaleją się turlając się po trawie. To wszystko w cenie 3 lub 2 złotych (bilet normalny i ulgowy) i około 40 minut od Wrocławia. 

Przy arboretum działa duży sklep z roślinami. Ceny są całkiem przystępne. Ja skusiłam się na kilka skarbów, które wkrótce zamieszkają na stałe w naszym ogrodzie. Największą niespodzianką jest przywrotnik ostroklapowy, który zachwycił mnie po deszczu. Sami zobaczcie jaki jest cudowny.
 
 
 Kupiłam go, choć z poczuciem winy, że łamię naszą zasadę "tylko rośliny jadalne." A w domu okazało się, że przywrotnik jest jadalny i pomaga na wiele schorzeń. Alchemicy zbierali te piękne krople, wierząc że pomogą one rozwiązać tajemnicę kamienia filozoficznego:)
Dzisiejsze zakupy- przywrotnik, hosta ze złotym brzegiem, długosz królewski, oman i jeżówka. Kupiłam też mamie atramentowego zawilca- bo lubi wszystko co niebieskie:)
Na zakończenie, tradycyjnie już, kilka linków:
Strona Sycowa, z garścią dokładniejszych informacji na temat kolekcji arboretum.
Mapka dojazdu na stronie Lasów Państwowych.
Garść wspomnień o profesorze Białoboku, wybitnym dendrologu, którego imię nosi sycowskie arboretum.
A, i co najważniejsze- według naszych badań miejsce to nadaje się do weekendowej rekreacji!

2 komentarze:

  1. Szkoda, że to tak daleko. Ineresujące miejsce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Nic tylko w Polskę ruszyć i zwiedzać ciekawe ogrody.

      Usuń