wtorek, 27 maja 2014

Jagoda kamczacka w muffinach

Pomimo braku wolnej chwili, a właściwie ze względu na niego, staram się jak najsprawiedliwiej dysponować swoim czasem i nie faworyzować żadnych działalności. Stąd w ostatnie dni, poza ogródkiem uprawiałam też sport, zaszło również trochę pieczenia a na dodatek zaliczyliśmy tradycyjną wycieczkę do Wojsławic. Dziś małe uaktualnienie stanu ogrodu i przepis na muffiny z wykorzystaniem jagody kamczackiej. Zapraszam!
W naszym ogrodzie od jakiegoś czasu pojawiają się nowości. Większość z nich znalazła sobie miejsce w "lasku", który dzięki temu stał się trochę bardziej cywilizowany. Realizujemy pomysł, który zrodził się podczas poleżenia na hamaku- w pobliżu hamaka chcemy umieścić różne pachnące (i jadalne... prawie) rośliny, tak żeby umilały czas spędzony w poziomie. Dlatego powstały małe grządki z pachnącymi roślinami jednorocznymi- werbeną, goździkami i szałwią omszoną. Towarzyszy im komarzyca.
Jedziemy działać.
Inspekcja pracy.
Do hamaka dociera też aromat róż- właśnie zaczęły kwitnąć, mam już pierwszy worek:)
A to nasz ogrodowy mutant- skrzyżowało nam różę pomarszczoną z dziką różą. Nie jest specjalnie dekoracyjna ale za to pachnie nieziemsko.
Niedaleko zamieszkały niejadalne, ale wymarzone azalia pontyjska i jaśminowiec.
Na pierwszym planie jaśminowiec, dalej przywrotnik i niepachnący ale piękny długosz.
Azalia pontyjska to moja wymarzona roślina. Posadziłam ją w półcieniu i nie mogę się doczekać jej pięknego zapachu.
Na bardziej nasłonecznionej rabacie posadziliśmy oman, echinaceę i arcydzięgiel. Ten ostatni posadziłam też eksperymentalnie w bardziej zacienionym miejscu, ale tam już zeżarły go ślimaki.
Powiększyła się kolekcja funkii- czy raczej powinnam powiedzieć- bufet dla ślimaków.

Nasze pomidory już przypalikowane, dolne gałązki uszczknięte- i zaczęły kwitnąć:)
Ten kwiatek to największe zaskoczenie sezonu. Wygląda jak głowa zombie z rzadkimi włosami:) A to poczciwy kwriściąg:)
Taka piękna ćma udająca patyczek odwiedziła nas w ogrodzie.
 Wysialiśmy też fasole i dyniowate- w ich kwestii mam złe przeczucia. Boję się, że mogą nie przetrwać inwazji ślimaków. Ale jagodzie kamczackiej też wieszczyłam rychły koniec i zaskoczyła mnie tegorocznymi kwiatami i owocami. Może wysiewom też się uda?
Skoro kamczacka przeżyła, to należy splądrować jej gałązki w poszukiwaniu owoców. Dojrzewają bardzo wcześnie i można się nimi cieszyć już pod koniec maja. W smaku są bardzo kwaśne, nawet po tym jak dojrzeją. Najlepsze są takie, które po dotknięciu same odpadają z gałązki- najbardziej lubię ich jagodowy zapach. Są też bardzo zdrowe, o czym przeczytacie na przykład na tej stronie.
 Przepis na muffiny to wariacja na temat Thermomixowego przepisu z kalendarza na maj. W oryginalnej wersji są z żurawiną, ale im bardziej patrzyłam na ten przepis, tym mocniej zapalała mi się lampeczka "jagoda kamczacka". I tak powstała kombinacja północ-południe- pomarańcze i jagoda z Kamczatki.

POMARAŃCZOWE MUFFINY Z JAGODĄ KAMCZACKĄ
150ml soku pomarańczowego
50ml oleju
 2 jajka
1 łyżeczka suszonej skórki pomarańczowej
260g mąki
130g cukru
1 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki sody
1/2 łyżeczka soli
50g świeżej jagody kamczackiej

Piekarnik nagrzewamy do 180*C. Formę do muffinów wykładamy papilotkami. W misce mieszamy na jednolitą masę sok, olej, jajka i skórkę pomarańczową. Dodajemy mąkę, cukier, proszek do pieczenia, sodę i sól. Na koniec dodajemy jagody i delikatnie mieszamy. Jagód wystarczy tak niewiele, ponieważ są dość kwaśne w smaku i w większej ilości jak dla mnie za bardzo zdominowałyby smak muffinów. Ciasto nakładamy do papilotek i pieczemy 20-25 minut. Gotowe i przestudzone muffiny posypujemy cukrem pudrem. Smacznego!
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz