środa, 27 marca 2013

Kwas acetylosalicylowy

Nasze zdobycze. Zdjęcie niewyraźne, bo ja jestem dziś niewyraźna.
A niech dundel świśnie taką pogodę! Dziś rano pakiet powitalny uwzględniał: cieknący nos, pulsowanie w zatokach, bolące stawy i mięśnie. Na dodatek, jak mi powiedzieli w pracy, miałam "glowing eyes":).
Po całym dniu przemieszczania się z zimnych biur w ciepłe, z klimatyzowanych do bardziej klimatyzowanych (moje zatoki uwielbiają to suche powietrze...), z samochodu na wietrzną ulicę, wróciłam do domu w stanie agonalnym. Spod domu zadzwoniłam do KonQbka, żeby pomógł mi się wytarabanić z moimi wszystkimi tobołami, bo ledwie trzymałam się na nogach. A to wszystko tuz przez Wielkanocą, kiedy z jednej strony jest co robić w domu. Z drugiej, jest wolne od pracy i chciałoby się wykorzystać ten czas w pełni. A nie zdychać z gorączką. Dlatego, jak zapowiada tytuł posta, nafaszerowałam się aspiryną. Oryginalnie robiło się ją z wierzby- mamy to drzewo na ogródku- to prawie jem coś naszego:)
Dobra, teraz jak już ponarzekałam, czas się trochę pochwalić- wczoraj rano pojechaliśmy zrobić biurowe zakupy. Wróciliśmy z: dereniem jadalnym, morwą, ciemnym agrestem, żółtą maliną, jagodą goji, czterema doniczkami (jedna była w planie, reszta w promocji), nasionami rumianku i oregano. Krzewy znajdą sobie miejsce wzdłuż płotu, jest problem z morwą bo nie planowaliśmy już drzewka. Miejsce na pewno się znajdzie, ale dobrze byłoby, gdyby rozmarzła ziemia. Wszystkie zdobycze (poza goji) mają gołe korzenie i trzeba je szybko wsadzić. niestety ziemia jest zamarznięta na kamień. Miejmy nadzieję, że przeżyją, bo kupione były w markecie budowlanym. Pomimo, że większość puściła listki, były zamknięte w kartonowych pudełkach i niepodlewane. Stąd taka bladość na zdjęciu.

Ale nie dam się! Na tą Wielkanoc mam ambitne kulinarne plany i nic mnie nie powstrzyma! Poza tym, jeśli pogoda pozwoli, zrobimy wypad na ogródek. Chcemy wysprzątać przed siatką, bo jest pomysł zrobienia naturalistycznego kwiatowego przedogródka. Jeśli zmontujemy coś fajnego i się uda to na pewno umieszczę tutaj. A jak się nie uda to będę wirtualnie szlochać w blogową poduszkę.
Teraz czas na drzemkę, bo aspiryna zaczęła działać. A jeszcze trzeba się przygotować na jutro...

2 komentarze:

  1. Tylko, czy ta surowa witamina C jest taka pomocna przy przeziębieniach? Może lepiej jakieś soczki, czosnek lub ziółka?
    http://szkorbut.pl/witamina-c.php

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego co widzę na tej stronie to w kwestii witaminy C zdecydowanie rządzi dzika róża- mamy ją na ogródku! Może picie herbatki różanej zadziała lepiej niż ogryzanie kory wierzby:)

      Usuń